U mnie remont silnika kosztował 2,5tys. Pierścienie, panewki, pompa, robocizna i inne pierdółki ale teraz ciśnienie trzyma i oleju nie muszę dolewać. Też wcześniej sądziłem że kombajnu swojego nie potrzebuje ale w 2017 jak nie skosiłem łubinu i pszenice jarą w połowie września to szlak mnie trafiał. Teraz mam spokój kosze kiedy chcem wjade w pole badam wilgotność i podejmuje decyzje czy czekać czy jechać na inną odmianę.