No więc nasypałem na żar. Do pełna. A co będę do pieca chodził co godzinę. Zamknąłem drzwiczki i tak czekam i czekam i nic nie słychać. Uchylam drzwiczki i patrze, ale gęsty biały dym. Super. Uchylam bardziej drzwiczki .....i jak nie pierdyknęło ogniem.... to już się w tym tygodniu golić nie muszę. Po tym doświadczeniu doszedłem do wniosku, że nie należy zasypywać ziarnem płomienia. Musi się cały czas palić i wtedy unikniemy darmowej depilacji twarzy. Blacha rzeczywiście nic nie da chyba. Nie będzie po pewnym czasie dostępu powietrza i wszystko się przydusi. Najgorsze jest to, że znowu się wiosna robi na dworze a zboże daje ogromne ciepło -prawie jak węgiel. Dobre na mrozy by było. Dobrze że tego ziarna do lasu nie wywiozłem, a już miałem to na przyczepie załadowane ino kumpel jak widział to się po głowie pukał i namówił mnie na poworkowanie i zostawienie na opał. Super sprawa. Ja będę wymieniał piec to na taki z zasobnikiem trza to będzie problem z głowy. Nie wiadomo jednak czy będzie czym palić wtedy.