Umowa jak sama nazwa wskazuje jest zawiązywana za porozumieniem stron.
Jeśli Ci nie odpowiada to negocjujesz, jeśli nie chcą ustąpić to nie podpisujesz.
Albo zrezygnują albo ustąpią.
Nie są niewiadomo jak zawiłe te umowy, ale są haczyki w postaci np słowa Nieruchomości z dużej litery, a w innym punkcie nieruchomości z małej.
Na chłopski rozum zwykły błąd literowy.
Bynajmniej
na końcu są objaśnienia danych słów/nazw i Nieruchomość tyczy się danej działki gdzie ma być turbina, a nieruchomość wszystkich działek wchodzących w skład gospodarstwa.
I mamy takie zdanie (nie pamiętam słowo w słowo): wydzierżawiający zobowiązuje się do zakazu wynajmowania nieruchomości innym firmom na jakiekolwiek instalacje OZE.
Pod rygorem gigantycznych kar milionowych dokładnie opisanych...
Jakoś tak. Chodzi o to, że nikomu nie mogę wydzierżawić żadnej działki z całego gospodarstwa pod OZE. Kto normalny się zgodzi na takie coś?
Oczywistym jest taki zapis, ale tylko przy tej działce, która im odpowiada pod wiatrak.
Jedna literka, a jakże subtelna różnica. Zablokowane 3.5ha vs 50ha 😉
Zostało to zmienione bez problemu na początku.
Dalej walczyliśmy o gwarancję banku na wypłatę czynszu bez względu na wszystkie niedogodności związane z pracą, awariami czy odbiorem prądu.
Druga gwarancja konkretnej kwoty na poczet demontażu, rozbiórki całej infrastruktury i przywrócenia do stanu pierwotnego gruntu.
W umowie od początku dzierżawca zobowiązywał się oczywiście do przywrócenia, ale tylko się zobowiązywał. Bez żadnego rygoru kar, jak to jest ściśle określone przy moim umyślnym działaniu uniemożliwiajacym postawienie turbiny czy użytkowanie.
Było jeszcze kilka zapisów negocjowanych.
Miałem ten komfort, że sąsiedzi nie chcieli absolutnie u siebie. Bo inaczej dawno bym dostał kopa i nikt by nie rozmawiał ze mną.
Wszystko jest do dogadania. Kasa potężna, oczy się świecą, ale też możliwość zdecydowanie więcej do utopienia
A umyślne działania zagrażające budowie czy użytkowaniu są opisane również szczegółowo. Wydobywanie żwiru, piachu, sadzenie drzew, budowa budynków, stawy, rowy, składowiska rozniaste.
Oni też się muszą zabezpieczyć, dokumentacja kosztuje krocie pieniędzy i czasu, jakiś "mondral" chciałby dopóki wiatrak nie stoi wydoić działkę, a potem by się okazało, że nie można bo dziura po wydobyciu...