Cześć!
Temat będzie trudny, zapomniany i pewnie nie do końca zrozumiały, ale myślę że ciekawy, poważny i coraz częściej zauważalny w różnych sektorach jak problem ogólnopolski.
Pewnie niektórzy z Was już przeczytali, albo dopiero przeczytają styczniowy numer TOPagrar 1/2018, gdzie mamy kilka artykułów dotyczących żyzności polskich gleb i nową ustawę sejmową dla rolnictwa, która obecnie jest opiniowana - dotycząca programu nawozowego dla wszystkich rolników. A inna Wasza część zapewne dowiedziała się z innych źródeł, wyuczyła na uczelniach lub korzystała z innych form przekazu wiedzy.
Więc tak... rolnicy, jak to wygląda w waszych gospodarstwach?
1. Badacie swoje gleby pod względem zasobności próchnicy, makroelementów i mikroelementów?
2. Jakimi metodami próbujecie zwiększyć potencjał plonotwórczy waszych gleb, czy w ogóle próbujecie?
3. Czy racjonalne zmianowanie, dobrze dobrany poplon, nawozy organiczne, dobrze rozdrobniona słoma na polu to stała praktyka waszych gospodarstw?
4. Czy kiedykolwiek korzystaliście z obiektywnego planu nawozowego, opartego o analizę pól, fizjologie roślin, chemię rolną i gleboznawstwo?
5. Najważniejsze pytanie. Czy w ogóle widzicie w temacie żyzności problem? Czy nawozy mineralne i intensyfikacja produkcji roślinnej to podstawa waszym zdaniem?
Temat założony, ponieważ myślę że w niedługim czasie kwestia żyzności gleb, stanie się bardzo gorącym zagadnieniem. Pisząc to przemyślenie powołuje się na obecne działania ministerstwa rolnictwa, ministerstwa środowiska i UE. A także na wypowiedzi autorytetów naukowych, potwierdzonych badaniami.
Pozdrawiam,
Sławek