Panowie chyba zbyt mocno przyhamowałem rzepak Caryxem i tebu. Zdaje się omyłkowo do 0,6l Caryxu poszło 1l tebu zamiast też 0,6l. Do tego nastąpiło ponad tygodniowe ochłodzenie z częstymi nocnymi temperaturami w okolicy zera stopni i od zabiegu na początku kwietnia rzepak się jakby zatrzymał. Pojawiły się niewielkie fioletowe przebarwienia i łodyga jakby się skręciła. Ciężko powiedzieć jednoznacznie czy to wina fungicydów czy przebiegu pogody czy wszystkiego na raz. Pewnie to ostatnie.
Tebukonazol solo w tej fazie rozwojowej jest na etykiecie do 1l więc moja pomyłka jest jeszcze w granicy tolerancji. Zdaję sobie sprawę że w mieszance dawki wyglądają inaczej, ale Caryx również na wiosnę zalecają aż do 1,4l/ha. Tu poszło 0,6l.
Wczoraj podałem mu dolistnie bor, mangan i inne mikroelementy plus NPK z Zielonego Kristalonu i Tytanit na regenerację.
Myślicie że pozbiera się po takim stresie?