Może trochę bardziej z kulturą co? Po pierwsze to tutaj na Sieradzu jakoś masowo jeszcze nie kopiemy, po drugie, większość i tak sprzedaje na miejscu i nie włóczy się po giełdach, a jeśli już do Kalisz i Łódź nie Wrocław, po trzecie, rozumiem, że wy miejscowi nie opuszczacie i solidarnie trzymacie cenę?
Wszystkiemu jak zwykle winny Sieradz, a tego że zagranicznego ziemniaka przesypuje się w pomaranczowe worki i sprzedaje za naszego to nikt w tym problemu nie widzi, i odezwać się nie potrafi a handlarze chwalą się ,że po 10 ton dziennie sprzedają i się śmieją...