Rozmyślając nad sytuacja w mleczarstwie polskim na przełomie roku 2025/26 nasuwa mi się kilka rozwiązań.
Żyjemy w miejscu na Świecie gdzie jakaś sprawiedliwość zdaje się jeszcze obowiązuje nie to co w USA
Płaca minimalna do góry,inflacja nisko.Przeciętnemu zjadaczowi chleba pieniędzy nie ubywa.
Stać go na kostkę masła za 5 zł
Sieci handlowe wykorzystują obniżki notowań na rynkach Światowych np. GDT na których nie kupują a wywierają presję na zakładach.
Trzeba z tym skończyć.
Żeby nas obronić przed bankructwami i pozwolić godnie żyć za ciężką pracę którą wykonujemy trzeba wziąć się za sieci.
Ceny skupu ustalić na poziomie nie mniej niż 2 zł skoro zwykły zjadacz chleba za cały etat nie może zarobić mniej niż 4800 brutto od 2026 roku,
to my nie możemy dostać mniej niż 2 zł za litr a ceny towarów nabiału nie mogą być niższe niż te gwarantujące spieniężenie na poziomie 2 zł/l mleka o zawartości białka 3,4 i tłuszczu 4,1
Do tego maksymalny wolumen sprzedaży pod marka własną w dyskontach nie większy niż 20%
Tak można polskie ale i europejskie rolnictwo obronić przed nierówną konkurencją z USA i MERCOSUREM
Cła importowe wprowadzić tak jak Chińczyki czy Trumpiści
Mleko na eksport po cenach wolnorynkowych
To samo wołowina,wiepszowina i inne branże
Jesteśmy w czasach wojny handlowej tylko nie wszyscy to widzą albo nie chcą przyjąć do wiadomości.
Jak jest wojna to się walczy.