Dokładnie. Łatwo się mówi ze swojej perspektywy, ale jak np ojce ze 20 lat dzień w dzień kładą do łba, że gospodarka to świętość, że trzeba ojcom pomagać, że wstyd ludziom spojrzeć w oczy to niejeden słabszy by uległ. Do tego w tym przypadku jest tak, żę przy 40 sztukach typ wszystko robi ręcznie, bo wszystko poupychane w starych szopach, ciemnica, między krowy trzeba wchodzić z wciągniętym brzuchem, dojarka konwiowa, bo dziadkowi nie pasuje kucie ścian, brak wyciągu do obornika, bo trzeba by powiększyć płytę gnojową i wejść w pole