Dlaczego kobiety z lewicy nie organizują krzykliwych protestów przed szpitalami, w których zamykane są porodówki?
Dlaczego milczą, gdy rząd zgłasza pomysły, by kobiety rodziły na SOR-ach?
Czy naprawdę na tylko tyle ich stać, by przyoblekać się w pioruny, gdy idzie o walkę o możliwości zabijania nienarodzonych dzieci