Ja mam takie jedno pytanko…
Jak to jest, że przedstawiając większości kobiet, jakąkolwiek statystykę (w jakiś sposób dla nich niekorzystną - tak tylko przypomnę dopóki jest to legalne, że kobiety to też ludzie, a nie NADludzie i też popełniają błędy i nie są doskonałe, o czym warto pamiętać, zanim damy im pełnię władzy i wpiszemy j*****e - przepraszam, DYSKRYMINOWANIE mężczyzn do Konstytucji RP), z której wynika, że 90% z nich robi X, a 10% robi Y, to te, które znajdują się w Y nie uważa się za 10%, tylko od razu odrzuca taką statystykę, mówiąc, że jest nieprawdziwa.
Ale wystarczy przykładowo 1 gw*alt w Polsce, na 36000 gw*łtów gdziekolwiek indziej w Europie i nagle okazuje się, że „Polacy tak samo gw*łcą, jak inni”.