Hola, hola ale to co kiełkowało latek temu rzędu jedno POkolenie w naszych realiach jest już prawie zadecydowane. Zadecydowane i to bez żadnej nie powiem oporu ale nawet reakcji maluśkich uśpionych śmiesznym socjalem, że nie napiszę jakim bo to żenada. Dla Dmytra Doncewa jeszcze w latkach trzydziestych śniła się nacjonalistyczna faszystowska UPAdlina i to jest realizowane od zakończenia II Wojny Ojczyżnianej. Dzisiaj bez żadnego przyzwolenia narodu polskiego niejaki Duda pieje w kór@wowizji że Upadlina i potomkowie Bandery są naszymi przyjaciółmi a unia Polsko-UPAdlińska sięgać będzie od Bałtyckiego po Czarne Morze. O takiej sytuacji marzyli gloryfikowani za moich maturalnych latek nijaki jak się okazało Jerzy Giedroyć redaktor paryskiej „Kultury” i Jan Nowak –Jeziorański, kierownik polskiej sekcji „Radia Wolna Europa”. Zadaniem obu intelektualistów było nawiązanie kontaktów z prominentami ukraińskiej nacjonalistycznej diaspory, zawarcie z nimi układu o przyjaźni i wyeliminowanie tematu zbrodni ludobójstwa OUN-UPA nie tylko na czas „zimnej wojny” ale też na czasy przyszłe. Nowak Jeziorański przez wiele lat współpracował z A. Kaminśkim „prowidnykiem” OUN-z, dyrektorem sekcji ukraińskiej „Radia Wolna Europa”. J. Giedroyć –emigrant nie posiadający wiedzy o tragedii Kresów Wschodnich bezkrytycznie przyjmował oparte na kłamstwie twierdzenia ukraińskich uciekinierów, poparł je swoim autorytetem i rozpowszechniał w redagowanej przez siebie „Kulturze”. W II RP Giedroyć dzięki znajomości z pracownikiem kontrwywiadu tzw. „dwójki” pracował w różnych ministerstwach, utrzymywał kontakty z legalną ukraińską partią UNDO – Ukraińskie Narodowo-Demokratyczne Zjednoczenie i z twórcą faszystowskiej ideologii Dmytro Doncowem. Po wybuchu II wojny światowej będąc pracownikiem Ambasady RP w Bukareszcie wydał Doncowowi polski paszport, dzieki temu bezpaństwowiec Doncow mógł wyjechać do Kanady gdzie podjął współprace z OUN-Bandery.Giedroyć pisał: „Często jeździłem do Monachium w sprawach ukraińskich . . . ) We Francji utrzymywałem kontakty z Ukraińcami za pośrednictwem Kubijowycza ( . . . ) moja z nim znajomość miała duże znaczenie dla stosunków „Kultury” z Ukraińcami” .Nadmienić należy, że w Monachium mieszkała czołówka ukraińskiego nacjonalizmu – S. Bandera, J. Stećko i inni. W. Kubijowycz superkolaborant Hitlera, przewodniczący Ukraińskiego Centralnego Komitetu w Generalnej Guberni, inicjator wysiedleń Polaków uciekł do Francji. Giedroyć D. Doncowa zaliczał do swoich przyjaciół. To ci ludzie kształtowali poglądy redaktora „Kultury” na tak ważną sprawę jak stosunki polsko-ukraińskie. Giedroyć osłaniał barbarzyństwo tzw. UPA, do ostatnich dni nie miał wątpliwości, że winy były obopólne, należy prosić o wzajemne wybaczenie i zapomnieć. Giedroyć nie miał mandatu od narodu polskiego, nie reprezentował stanowiska polskiego rządu emigracyjnego, propagował własną koncepcję odnośnie obszaru Ukraina-Litwa-Białoruś. W 2000 r. w wywiadzie mówił:” Musimy pamiętać, że suwerenne kraje bałtyckie, Ukraina oraz Białoruś są gwarancją naszej niepodległości. Niepodległa Ukraina jest dla nas ważniejsza nawet od przynależności do NATO”. Prezentowane przez niego poglądy odpowiadały i nadal odpowiadają wyznawcom ukraińskiego nacjonalizmu. Giedroyciowskie dogmaty weszły do kanonu wschodniej polityki III Rzeczpospolitej. Rusofobia w pisdowskim wydaniu doprowadzi do konfliktu zbrojnego z bolszewikami tak jak za czasów nijakiego Piłsudskiego.