Albo powiesz że już nie warto.
Zwykła nie pomoże, bo na tyle go już zna, że pewnie nie raz była właśnie taka zwykła gadka, która skończyła się na gadce. Niestety, czas osobno działa już na niekorzyść Marcina, żelazo kuje się jak jest jeszcze gorące.
O to mi chodziło, ona też się już do niego przyzwyczaiła, no ale jak widzi że przyszłość z nim { przynajmniej tak jak się zachowywał} jest niepewna, do tego może rodzice jej dali do myślenia by dała se spokój, no i odeszła. Ale uważam że nie wszystko stracone.
Przez telefon? no się nie dziwię. 1000 róż bym kupił i rzucił jej do nóg jakby mi na niej zależało, musiałaby "pęknąć". tylko trzeba chcieć zainwestować w szczęście.
5 lat młodsza, wszystkie zęby, cnotliwa, zdrowa jak kobyła, z dużymi cyckami i szerokim zadem. Jak będziesz miał z góry ustawione parametry, to nic z tego nie będzie.