Zgadza się, dlatego też na ten deszcz czekam. A czemu chcę dawać? Powiem tak, zostało mi jeszcze z innych upraw. Za rok się to już przeterminuje a ziemniaki te mikroelementy lubią. Czy znajdzie sobie w ziemii? Pewnie tak tylko u mnie jest ten problem że ziemia jeśli chodzi o kategorie agronomiczną jest średnia. W dodatku mam bardzo niskie ph, na poziomie 4.5 a działek pod ziemniaki celowo już na 2 lata przed sadzeniem, nie wapnuję intensywnie więc ta odbudowa ph jest nico dłuższa a jak wiadomo niskie ph, nie jest sprzyjające dla roślin aby te mogły sobie same te składniki z gleby pobierać. Nie robiłem niestety aż tak szczegółowych badań gleby natomiast w tych które robiłem, był między innymi magnez i u mnie zasobność jest bardzo niska. Dlatego chcę zrobić taki jednorazowy zabieg dolistny. Zaszkodzić na pewno nie zaszkodzi. Pomóc możliwe że trochę pomoże tym bardziej że tydzień temu miałem przymrozki i część redlin mi niestety liznęło także rośliny miały mały stres.
Natomiast to czy są to śladowe pierwiastki to bym nie powiedział. O ile jeszcze dobrze pamiętam ze studiów, to akurat ziemniak mangan i cynk bardzo lubi. Któryś nawet chroni ziemniaka przed parchem ale już nie pamiętam który :). Poza tym w dokarmianiu dolistnym mikroelementami, działa się raczej profilaktycznie, nie interwencyjnie. Takie ilości jak 1l/ha bo tyle mi mniej więcej zostało każdego tych mikroelementów, zaszkodzić wydaje mi się że nie zaszkodzą. W najgorszym wypadku nic nie dadzą i tyle.
Ale wracając do temu, rozumiem że po zastosowaniu takiej mikstury (oczywiście po deszczu) nie ma przeciwwskazań aby ziemniaka za ten miesiąc z hakiem powoli kopać?