za święty spokój, archiwizowanie dokumentów, odpowiedzialność za poprawne wyliczenia po stronie biura, doradztwo i czas spędzony nad papierami, który mnie omija to chyba nie jest źle skoro fryzjer za 10 minut bierze 40-50 zł
hipotetycznie (kwoty netto): Sprzedaż zboża za 100 tyś to 5% vat czyli 5 tyś zł. Teraz koszty np. 70 tyś zł z czego niech 50 tyś na 8% (nawozy, opryski) to jest 4 tyś zł vat a 20 tyś na 23% (paliwa i inne graty) to 4,6 tyś zł vat. Czyli mamy 30 tyś zł zarobku na zbożu i 3,6 tyś z vatu (4+4,6-5). A jak dojdzie to tego jeszcze jakiś samochód w leasing, paliwo do niego (pół vatu z raty zwrot, z paliwa też) laptop, telefon czy piła spalinowa, myjka cokolwiek wszystko na pół vatu do działalności się przecież zalicza jak zakup na fakturę. Nie wspomnę o drogich maszynach. Generalnie ja od 5 lat na vacie 25 ha zboża/rzepak itp. jestem mega zadowolony z vatu. Pominę zwroty za nowe maszyny bo to grube siano, ale regularnie z codziennych wydatków co kilka miesięcy sobie niemało Vatu wypłacam i podkreślam - całkowicie zgodnie z Polskim prawem podatkowym i każda sprzedaż dokumentuje nic nie ukrywam bo jest to przecież potrzebne żeby wykazywać jak największy dochód bo jak później kredyt dostać jakby na szwagra szło? Sądzę że istotą Vatu jest po prostu analiza, balans pomiedzy sprzedażą na małej stawce vat a zakupami na wyższych stawkach Vat wtedy jest i zarobek i zwrot vatu.