Wczoraj był instalator z firmy obejrzeć dom, kotłownię itp. I trochę namieszał...
Dom jest duży piętrowy, 200m2 powierzchni, gruntowny remont 15latvtemu: ocieplony styropianem 10cm, okna plastikowe 2szybowe, strop ocieplony. Teraz jest piec na drewno 32kW i na sezon idzie ok 5 przyczep d47 drewna opału. Woda latem grzana solarami.
Ten instalator mówił, że aby nowa instalacja z piecem zgazowującym hulała (i abym nie musiał siedzieć w kotłowni i palić "non stop" tylko raz na 2dni) powinienem kupić piec ATMOS 40kW i bufor 4tyś. a to będzie koszt ponad. 70k - wliczając wstawienie kwasowki w komin
A gdybym zdecydował się na piec na pelet - piec TEKLA DRACO DE BIO 40kW i bufor 1tys. Wtedy koszt 40tyś. Zostaje wieć 30tyś na pelet, nie muszę przygotowywać drewna i później podkładać
Co sądzicie o takim podejściu- gość niby twierdzi że mu nie zależy co będzie montował - może i to i to, ale radzi aby przejść na pelet i głowa spokojna, a za różnicę w kosztach mam pelet na kilka lat
Z drugiej strony mam 4ha lasu, ale z roku na rok nie robię się coraz młodszy...
i te koszty pieca zgazowującego i wielkość bufora nie jest przesadzona?
On wogole jest zwolennikiem buforow- u siebie ma piec na pelet i bufor 1tyś. I mówi, że zamontowanie pieca bez buforów to blupota - piec odpala się często - grzałka 3kW nabija rachunki na energię elek. I przepala się średnio co 2lata. No i niby wtedy (bez bufora) idzie więcej opału