Stach ale my dyskutujemy o opłacalności vatu wgzlędem ryczałtu bez inwestycji w budowę i środki trwałe.
A te rozwoje i programy modernizacyjne to ja widzę tak, kupujesz maszyny zachodnie za pół miliona złotych (środki idą na zachód), dostajesz 50% zwrotu z zachodu(bo w końcu łunia daje), czyli 250 tyś. Drugie 250 tyś. zapożyczasz się w zachodnim banku( no bo zoboc halyna, tam dobre oprocentowanie), by spłacać go dopłatami do hektara z zachodu, na które składasz się z podatków w swoim państwie i wysyłasz co roku jako składkę. Suma summarum, wyprodukowanie tego złomu za który płacisz pół miliona kosztuje zachód te 250 tyś., albo i nie. Zachód ma pracę, a Tobie zostaje kredyt, zapał do pracy na nowym sprzęcie, ktory po 10 latach wygląda jak gów**, niezadowolona mina somsiada, no ale rozwój, przez duże R, no i zwrot Vatu, i opowiadanie jakie to było tanie. Przechodziłem przez to, już dawno zapomniałem i szybko zrozumiałem, a mam dopiero 30 lat.
Bogdan ma dużo racji, widzicie tylko te unie i inwestycje w gospodarstwo z dofinansowaniem. Ale kup ziemii, a nie tylko dzierżawy, wyślij dzieci do miasta na dzienne studia, kup każdemu mieszkanie, pomóż kupić działkę w dużej aglomeracji, pomóż w budowie domu. Wtedy ma się to nijak do tych śmiesznych opowiadań o zarabianie na vacie.