Wujek przywiózł sadzeniaki red fantasy z niemiec. W pierwszym roku były duże bulwy (fajny kształt), lecz z roku na rok się wyradzały. Ja wziąłem od nich w zeszłym roku posadziłem kilka arów ekologicznie i b słaby plon. Smak? Kwestia gustu. Nam b.smakowały, ale my lubimy wilgotne i żółte im bardziej tym lepiej. Sąsiedzi też posadzili, i nikt nie chciał tego jeść, że za ciężkie, a wujek z rodziną nie wyobrażają sobie innych i nadal pozostają im wierni, mimo, że plony mieli fatalne, a sadzeniaków kwalifikowanych nie można dostać. Wady; długo się gotują i łęty szybko zasychają ( zaraza?). Zalety; zdrowe bulwy i ekstra się przechowują. W tym roku chciałem inne, ale żona się uparła na rf. No to ugotowałem rf, winetę, galę i tajfun, zawiązałem jej oczy i powiedziałem żeby zgadła który rf, i wybrała tajfuna😅. Tak więc obsadziłem kilka arów tajfunem, mam też między nim kilkanaście krzaków rf i wszystkie już dawno uschły i bulwy malutkie, natomiast tajfun duży i zielony. Nawożenie tylko obornik jesienią, żadnych oprysków. Do uprawy ekologicznej i miłośników żółtych ziemniaków, tajfun to dobra alternatywa.