A to już na podanie azotu trzeba kolanka szukać?
To dopisz żeby sypał jak będzie 1 cm nad węzłem bo jak spóźni to tona w plecy i skracać trzeba bo kolanko ucieka, a że mróz czy susza, e tam tylko leszcze na to patrzą, faza i kalendarz to jest to!
Nie rozumiem co niektórych (powtarzam, niektórych) na tym forum, najpierw piszecie, że azot z lutego czy marca został pobrany mimo braku opadów, potem po obejrzeniu profesora, że jednak trochę pobrany, głównie w pszenicy, w rzepaku może i nie.
Potem, że nie pobrany ale czeka na deszcz w glebie.
A teraz że już nie czeka tylko głoduje bo kolanko i trzeba sypać ( nie mówię o przypadkach gdzie padało)
To gdzie jest ten azot w końcu? bo ja chyba wiem, tylko nie powiem.
azot w slaletrze, rozrzucony wczesnie ma szanse dostac deszcz i sie przemiescic w glab gleby. bez opadow rozpusci sie , jesli jest woda to sie z nia wymiesza i cos tam wchlonie, jak w sucha kromke chleba. zima pisalismy, ze rozsiewanie azotu kesienia to nie jest glopi pomysl, do wiosny jakis opad bedzie. obecnie ,przy takiej pogodzie polpostynnej nalezy sie spoeszyc z rozsiewaniemni liczyc.na deszcz. zbyt pozne podanie moze skonczyc sie ,ze moze i granulat sie rozpusci w rosie ,ale substancje z niej uwolnione beda zalegac w 1.cm.wierzchniej warstwy. nic tego nie pobierze, a pszenica na strzelanie w zblo juz jest zaprogramowana jaka bedzie wydajnosc, w oparciu o zasobnosc skladnikow w glebie. ja np. przestalem dzielic dawki wiosenne,bo i po co 2 razy jezdzic,skoro deszcz miedzy tymi wjazdami nie pipadal. kiedys padalo, mozna bylo opoznic sypanie drugiej dawki by tak nie krzewic, ale teraz......na jeden deszcz czekamy miesiac, a okaze sie se spadnie 0.5 litra. oby tylko spadlo 😅