U mnie podobnie jak u innych pomimo wykonanego zabiegu T3 występują niepokojące ślady fuzariozy i septoriozy plew na kłosie. Jest tak pomimo wykonania zabiegu w terminie optymalnym. Zastanawiam się czy robić T4. Ale czym jeśli był stosowany tebukonazol na T3. Lokalny sprzedawca ŚOR twierdzi żeby robić (inaczej nie może mówić bo to dla niego czysty zysk). Kolega pracujący w dużej firmie zaopatrującej rolnictwo mówi (prywatnie, a nie jako pracownik firmy X) żeby dać sobie spokój bo teraz to nic nie da a do żniw i tak niewiele czasu pozostało. Poza tym twierdzi że z tym problemem borykają się nawet Ci którzy chemię biorą tylko z najwyższej półki.
Nawet jeśli bym się zdecydował na zabieg to co z okresem karencji? W zeszłym roku miałem kontrole z PIORiNu między innymi pszenicy na pozostałość ŚOR i wyszło wszystko co było stosowane w T3 czyli robak i grzyb w dopuszczalnych stężeniach. Ale wtedy zabieg robiłem podczas pełni kwitnienia. A co jeśli kontrola będzie w tym roku i przekroczone zostaną wartości graniczne? Towaru wtedy nie będę mógł sprzedać. Nie robiąc zabiegu narażam się na sprzedaż jako pasza zamiast konsumpcji, ale mogę to sprzedać!
Na koniec: pytam się ojca czy pamięta żeby wcześniej był taki czerwiec jak teraz. Odparł że tak. On zrobił klasyczne T3 podczas gdy sąsiedzi pryskali kłos nawet po 3 razy. Na żniwa pola sąsiada i ojca wyglądały tak samo (porażone chorobami) a do zbiornika leciało podobnie. Wiadomo że jakieś różnice w płonie były bo inne nawożenie, przedplon, odmiana itp.
Ja zdecydowałem że dodatkowego zabiegu nie będę robił i nikogo do tego nie zachęcam. Jedynie wyrażam swoją opinie. Czy zrobiłem dobrze to się okaże w żniwa. Dziwny ten rok...