Witam
Parę tygodni temu zrobiłem remont case mxm 140. Robiona była głowica, szlif cylindrów z wymianą tłoków. Robił mi to wszystko gość, który ma duże pojęcie o silnikach i wszystko robił naprawdę tip top. Wymienione tłoki, pierścienie, wszelkie uszczelki, uszczelniacze, części kupowane w większości oryginał lub dobre zamienniki. Po złożeniu wszystkiego i odpaleniu silnik pracował bardzo ładnie. Równiutko, pali na pół obrotu. Dymił na niebiesko, ale myślę tak ma być bo jest na dotarciu, ale minęło już 60 mth i dalej dymi. Na postoju lekko dymi, nie jest tak widoczne, a podczas transportu jest chmura dymu. Docierany był przy beczkowozie. Na początku do 1600 obrotów później troszkę więcej. Przy opróżnianiu beczki ok 1000 obr. Chodzi, równiutko, ma moc, żadnych stuków i innych dźwięków. Dymi i bierze olej. Nie wiem dokładnie ile, nie mierzyłem. Co może być powodem tego? Pierścienie myślę że są dobrze założone bo mechanik wszystko sprawdzał i zakładał. Może uszczelniacze zaworów? Wymienione na nowe oryginalne. Na turbinie od strony dolotu jest minimalna ilość oleju. Symboliczny nalot. Z odmu i wlewu oleju żadnych przedmuchów. Na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności? Odkrecic kolektory i zobaczyć czy nie ma oleju na zaworach czy może coś innego?