Tu chodzi o wygodę, komfort psychiczny. Teraz nie przyjedzie bo kosi u siebie, później u kolegi, sąsiada. Do hektara nie opłaca mu się jechać, brak dojazdu, za daleko i tak można by jeszcze wymieniać. Pierwsze 2, 3 sezony wiadomo że coś siądzie i trzeba być może skorzystać z pomocy innych osób ale w takich przypadkach poznajesz maszynę. Niech wyłoży nawet w sezonie 2 tys. (filtry, paliwo, części) to zostaje tysiąc zysku. Zresztą wiecznie się chyba nie będzie psuł. W międzyczasie można coś uskładać na ciągnik.