Zdaję sobie sprawę, że w pierwszych sezonach żniw to loteria. Można na same części wydać 2 tys. lub 5. Trzeba sobie wyliczyć wszystkie za i przeciw. Taka historia mi się przypomniała jedna z wielu. Zamówiłem kiedyś usługę, kombajn z sąsiedniej wsi. Po 3 godzinach czekania, zajeżdżam do gościa a ten kosi gdzieś na innej wsi. Znalazłem go w polach i dzisiaj nie przyjedzie, bo zejdzie mu do wieczora. "Grzmiało" wtedy na polu równo. I tak jest u nas z usługami. Najpierw u siebie, po sąsiadach, kolegach a dopiero na końcu żniw, ktoś Ci robi łaskę za Twoją kasę.
Na tyle ha nie opłaca się siewnika, bo na dzień usługę można nająć. Opryskiwacza, prasy, pługa. Wystarczy ciągnik i przyczepa.
Ryzyko awarii jest zawsze. Nawet jak przejrzysz maszynę przed żniwami.