Teraz to człowieka męczy nie praca tak jak kiedyś a obserwowanie zawirowań na rynkach surowców. Słaby psychicznie tego nie udźwignie. Dzień zaczynamy na matif i wieczorem znowu zerkamy jakie ruchy na giełdach. Te ciągłe obserwacje, kalkulacje, obliczenia a kończy się zazwyczaj że sprzedajemy pod wpływem chwilowych spadków a póżniej żałujemy i znowu obserwujemy,kalkulujemy i przeliczamy ile to straciliśmy. Wyznaje zasade że nie można żałować własnych nawet gorszych decyzji. Sprzedać i nie rozpamiętywać. Wracając do tematu to grudzień jest zazwyczaj najgorszym momentem na sprzedaż zbóż.