Ja mam chorobe lokomocyjną , jak sam kieruje jest ok i zazwyczaj sam kieruje jak dalej jade , w tym roku w Bieszczadach zgadałem się z gosciem co był Teslą i razem jechalismy jego tym autkiem pod wejscie na szlak było około 5 km , to dla mnie dramat , zupełnie inne uczucie z tymi bateriami , inny srodek ciężkosci , nawet juz miałem dość dalszej pieszej wedrówki ale po pół godziny odpoczynku dałem rade .