Poprzez działalność rządu w kwestii Ukrainy, Rosja wprowadziła Embargo. Doprowadziło to do bardzo dużego spadku cen, np. Mleko mój ojciec oddaje teraz za cenę poniżej 1 zł (a w lato 1,50), co jest ceną z lat 90. Do tego dojdzie również przewidywana kara za nadprodukcję 0,80zł.
Lecz na przestrzeni lat obciążenia podatkowe doprowadziły do wzrostu kosztów produkcji (prąd, paliwo, ceny nawozów sztucznych, pasz itd.).
Wzrosty są znaczące, obrazowo to ujmę tak. W 2004r. kupowaliśmy całą przyczepę nawozu(4t), w 2010 za tą samą kwotę można było kupić 1/2 przyczepy.
W takiej sytuacji niestety nie ma mowy o opłacalności.
Zakaz uboju rytualnego doprowadził do kryzysu na rynku mięsnym. Firmy, do których wielu rolników sprzedawało żywiec, a oni wysyłali na eksport poupadały lub przeniosły się do Czech. Skutkowało to obniżeniem cen nawet o 2 zł/ na kg oraz nie wypłacaniem zaległych kwot ( sam borykam się z tym problemem, ponieważ 1,5 roku nie mogę odzyskać pieniędzy za dostarczone byki). Pogłowie spada.
Cena żywca wieprzowego spadła poniżej 3,50 zł/kg, a jeszcze przed embargiem dochodziła do 6 zł. Niestety nie można zgonić to na świńską górkę, do polski masowo importuje się gorszej jakości mięso z ferm duńskich i niemieckich.
Obecną sytuacją odbieram jako próbę wytrzebienia polskich rolników by sprzedawali gospodarstwa, co wiąże się z uwolnieniem handlu ziemią zachodnim rolnikom. Przyjdzie kapitał i stanie się to co z resztą naszego przemysłu.
Co trzeba zrobić- to co dla gospodarki zbawienne, obniżyć obciążenia podatkowe. A powinno się to odbyć na skalę krajową, by obniżyć ceny pracy dzięki czemu obniżą się ceny środków produkcji. Ponieważ przy cenach produktów które oscylują przy cenach z lat 90 ubiegłego wieku nie ma mowy o opłacalności.