Wiem, że piszę po dłuższym czasie, ale założyłem niedawno sad. Konkretnie - działka 20-to arowa została ogrodzona. Drzewka posadziłem z pomocą taty i wuja. U mnie gleby są fatalne i już widzę, że brzoskwinie zaczynają zwijać liście i chorować. Popryskam je na przyszły rok miedzianem i to tyle, podlewam póki co regularnie, pozostałe drzewa se radzą, niektóre już nawet kwitną. Planuję kupić mały ciągniczek sadowniczy do obróbki, gdyż dochody, które przewiduję za parę lat z tego sadu to jakieś kilkaset do tysiąca zł/rok.
Wniosek mam taki - sad opłaca się na każdej ziemi. Mam kilka drzewek na działce na własny użytek, takie 8 letnie, i bardzo dobrze mi rodzą. Zakładaj, nie krępuj się Jednak pamiętaj, że przy wielkości Twojej działki, tak jak koledzy wyżej wspomnieli, możesz narazić się na nieco wyższe koszty w pewnych kwestiach, np zakup drzewek lub pracownik do pomocy.
EDIT: W czereśnie się raczej nie baw - posadź tylko jabłonie, a jak chcesz mieć dzielone gatunki, to dołóż śliwy lub grusze zamiast czereśni, bo ptaki przynajmniej nie obgryzą.