Ojciec gotował wodę w garnku na kuchni 2 wiadra. Jednym przelewał zakręcał kraniki i drugie wlewał do ciapka palił bez problemu przy -30⁰ o 6 rano i wiózł świnie na buchte. Tylko chłodnice zasłaniał. Sąsiad wlał ciepłą wodę to w kraniku złapało i zlecieć nie chciała a ciapek nie odpalił. Wziął od nas i też świnie zawiózł.