Z moich obserwacji wynika, że wiele osób jest ze sobą, ponieważ np. pojawiło się dziecko, a niektórzy z tego powodu, by nie byli sami i godzą się na to, aby było byle jak, nie robiąc przy tym nic i nie dając nic od siebie... A gdzie w tym wszystkim tkwi główny problem?? Że ludzie nie rozmawiają ze sobą. Żyją, bo żyją, niby razem, ale jednak osobno. A otworzyć się przed kimś, potrafić porozmawiać z drugą osobą, zwłaszcza w trudnych momentach, wymaga naprawdę dużego poświęcenia i odwagi, a tego brakuje niestety w większości małżeństw, czy związkach