Ja powiem doświadczenia z poprzedniego sezonu. U ciebie te symptomy gradu są naprawdę delikatne. U nas były dwa gradobica i rzepak był ocentkowany od góry do dołu, wszystkie łuszczyny obite. 30 kwietnia poszedł pictor w dawce 0.5 litra mieliśmy 3 odmiany. Sy ilona, sherlock oraz derrick. Najmniejszy plon na sherlocku 3 tony(50 % łuszczyn brakowało bo zaczął bardzo bardzo szybko kwitnąć), derrick i ilona w zależności od pola kręciły się koło 4. Tak jak mówiłem łuszczyny poobijało ale czerni krzyżowych było bardzo mało. Dla mnie 3 wjazd fungicydowy wiosną nie ma kompletnie żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Ważne jest nie przegapić momentu czyli jak opdają pierwsze kwiatki żeby ochronić łodygę i liście. Fungicyd musi przebić się przez łan najlepiej jak jest bardzo mała kropla. Jeśli trafi on na dolne liście i łodygę to wtedy roślina będzie super chroniona bo chodzi o to że te płatki co opadną tworzą potem choroby. Widziałem rzepak pryskany 12 maja pictorem to był zeżarty przez zgniliznę bo według mnie na roślinie było za dużo kwiatków i fungicyd nie zadziałal prawidłowo. Patrząc na tamten rok nie widzę ekonomicznego sensu. Jedyne co to po tym gradzie mógłbyś popryskać od razu fungicydem wcześniej to by nic nie dało. Choć tam gdzie są uderzenia to też nie będzie ziarenek niezależnie czym byś pryskał. W dodatku sporo zależy od odmiany i każdy samemu powinien decydować co mu się opłaca. W dodatku na zieloną łuszczynę jaki środek na robaka dajecie? Dla mnie najsensowniejszy byłby proteus/inazuma a to już gruba kasa i tak. Nie wiem może mieszańce są bardziej podatne na choroby. No to ci powiem wtedy jak ty miałeś trzy tony to poszedł 0.5 pictora i 0.5caryxu wcześniej i plon na mieszańcach średnia 3,5 tony.