Mi chodzi po głowie zeby rzucić ta gospodarkę. mam własnosci pond 20 ha a uprawiam ponad 70ha zostawił bym sobie jedna działke 1,3 ha. reszta w dzierzawe jak ktos mi da 2 tys miesiecznie za to. kupiłbym sobie kozzy, bo o tym marze, a nie mam czasu. Powiekszyłbym pasieke i zyłbym sobie za te 2 tys na spokojnie bez nerwów moze cos bym z nudów dorobił. Troche z pszczółek by zostało. ktoś powie że mało kasy, owszem, ale ile kawalerowi trzeba. Jak się w przeciągu kilku lat nie ożenię i znajdę frajera na to pole to chyba tak zrobie. zero stresu...