Witam, mam zagłębienie/oczko wodne/zastoisko na polu. Jest ono o powierzchni 2ar, głębokie na ok 3m z czego wody jest może z 1m. Pytanie czy mogę zawalić to zastoisko żebym nie musiał tego mijać? Oznaczone jest na mapach jako nieużytek. Byłem w gminie i w sumie dowiedziałem się tyle, że niby mogę to zawalić bo jest to nieużytek, ale jestem ciekaw czy faktycznie mają rację i czy nie muszę tego łatwić przez wody polskie? Mieliście tego typu sprawę? Pytanie kolejne czy jest uzasadnione zawalanie takiego oczka? Z jednej strony miałbym "czyste pole", ale czy nie będzie przez to większych rozlewisk na polu lub innych niekorzystnych zjawisk? Niby jest to grunt słabej klasy, bo 5 i 6 i wody tam raczej brakuje, ale chciałbym się dowiedzieć jakie wy macie doświadczenia z tego typu oczkami wodnymi? Aha i jeszcze jedno, z dwóch stron tego oczka są stare, spróchniałe topole ale już mam pozwolenie na wycięcie.
Z drugiej strony myślę czy nie lepsze to pogłębić takie oczko, a ziemią wywyższyć teren dookoła, tylko że jest jeden problem a w zasadzie dwa. 1. Na wyczyszczenie podejrzewam, że również musiałbym mieć pozwolenie co wiąże się z dodatkowym łatwieniem dokumentów. 2. Spotykam się coraz częściej z sytuacją u mnie i znajomych, że prowadząc hodowlę, mając pozwolenie zintegrowane, w przypadku kontroli OŚ, która mamy średnio co 2 lata, OŚ jeździ i pobiera wodę ze stawów, z rowów i sprawdza czy nie są przekroczone normy odnośnie nawożenia i stref buforowych. Jest to swoją drogą absurdem, bo w przypadku rowów, nie tylko ja z nimi graniczę, lecz cała rzesza sąsiadów, gdzie za wody w nich płynące nie tylko ja odpowiadam.