Panie wyjaśnijcie mi stwierdzenie, że kobiety lecą na hektary ? Podczas tych żniw widziałem i słyszałem wiele, w polu i na skupie. I na skupie i w polu dziewczyny rolniczki, ale takie do 30 lat, młode chętne pracy, ładne, nie głupie. Dla mnie takie coś to nowość, bo nie mieszkam na wsi, ale powiedzmy "wychowany" więcej czasu w mieście, ale co wolne czy weekend na wieś, a okres żniwny 3-5 tygodni - żeby pokosić te hektary
Spotykałem Panie na skupie, które wiedziały dokładnie co to wilgoć zboża, % białka i gluten by przeszło jako pszenica konsumpcyjna.. gdy mnie taka Pani spytała "jaka odmiana, jakie nawozy i klasa pola, że takie ładne parametry ma ta pszenica?" ... uśmiech na mojej twarzy i odpowiedziałem, a rozmowa poszła i poszła czekając na kolejkę do wysypania zboża, rozmawialiśmy trochę, i spytała ile mam pola, że taki ciągnik przyczepa tandem (szok, że zna nazwę), jak powiedziałem, że swojego 100, a reszta dzierżawa i usługi w sumie z 200 będzie to powiedziała "nieźle, wiesz..kobiety lecą na hektary he he" - nie wiedziałem co pomyśleć.. moja kolej była i pojechałem..