Wiadomo, że nie pokryje zakupu ale bez niej i tak musiałbyś chcący hodować kupić sztukę...
Może poza wszystkimi innymi czynnikami problem tkwi w zbyt rozbudowanej sieci wszelkich pośredników itd. w Polsce?
Dlatego opłaca się większą ilość jak się ma możliwości hodować.
Na te 2 lata trzeba też dodać opłaty do sztuki - 2 x chyba 270 zł teraz. Jak masz coś pola- a musisz mieć - to i dopłaty do ha - więc troszkę to poprawia sytuację.
Co nie zmienia faktu, że za I klasę cena 10 brutto byłaby przyzwoitą.
Kolego gdybym nie śledził jak rośnie to bym nie uwierzył. Wiem, że wydaje się nierealne - i rok - dwa temu jak pisałem tez bym się śmiał - ale to jednak możliwe. Ok - może miał 11 miesięcy i 2 tygodnie - ale roku pełnego nie miał - ale to są niuanse.
I powtarzam - przez cały czas doił krowę - i to nie jedną - bo przy 5 krowach tylko ten jeden był pod mleko "podpięty". I mógł pić do woli.
Zgadzam się co do jednego - że nie można uważać takich rezultatów za coś zwyczajnego - ale okazuje się że jednak nie można też stwierdzić ze to nierealne.
Jeszcze rok - dwa temu powiedziałbym, że to lekka przesada - ale sąsiad miał LM z domieszką jakąś - i byczek trzymany cały czas na mleku plus śruta osiągnął w 11 miesięcy 600 kg - na własne oczy widziałem.
Moim zdaniem po prostu nie ma co porównywać przyrosty mięsnego z HF - bo to zakłamywanie rzeczywistości. Mięsny to mięsny i koniec. Mówię o zasadzie a nie o wyjątkowych przypadkach.
Jasna sprawa, że jeśli uwzględnimy cenę cielaków i przede wszystkim ich dostępność - to już różnie może być - bo na niektórych terenach dostanie mięsnego cielaka graniczy z cudem. A co do wielkich - to przynajmniej u mnie większe s a w cenie różnice na 1 kg niż 50 gr. Poza tym HF - może mieć czasami domieszkę mięsnego - stąd tak ładnie Ci rośnie.
Dopłaty do ha i do sztuki też są nie bez znaczenia. Z hodowlą jak w życiu - pojawia się efekt skali. Koszty stałe zaczynają maleć w rozbiciu na sztukę. Bo dajmy na to jeśli świecisz światło dla jednej sztuki - to równie dobrze możesz dla 5-10 świecić a płacisz tyle samo. Masz 2-3 sztuki do załóżmy do kiszonki wynajmujesz kogoś z maszynami - a jak masz 30-40 inwestujesz i masz własny sprzęt, który się zwraca. Kupując pasze itp. (np. sanbull) przy większej ilości możesz negocjować lepszą cenę.
Jakiś taki wielki się wydaje Zresztą - co za różnica - parę miesięcy - i będzie miał podobną wagę jak tamten. A ten kwiecień jako termin sprzedaży - to masz tak wyliczone plus minus ile trzymać czy chcesz sprzedać przed wiosną - żeby "na trawę" nie przeszły?