@Agrest to prawda do dziś pracują w Afryce przy studniach, pompują wodę do nawadniania plantacji, Andrychowska myśl technologiczna tzw. chyba 18-tka z Andorii, przyczepka jak patrzę na ramę pamięta jeszcze głęboko PRL, najprawdopodobniej jest to podwozie ze starych przyczepek strażackich
Zbyszku już naciągnięte i przykręcone wszystko śrubami zamkowymi, ojciec właśnie imadło przykręcił do blatu @extrabyk ty piszesz o reinkarnacji, ja bym to nazwał modnym ostatnio hasłem "recykling" a tak na poważnie u mnie coś ostatnio dużo rzeczy dostaje drugie życie ( i znów ta reinkarnacja)
hehe, ja nie mam czasu, dość roboty koło domu; jak nie krawężników układanie to remonty, od czasu do czasu obornik + widły i tak na okrągło, a jeszcze do pracy się chodzi, snu to max 6 h siłka jak byk wszyscy w rodzinie mi mówią że futruje w siebie jak wół a szczupły jak patyk
No mniej więcej. Wszystko zależy od pogody. Jeden rok to trochę mało dla tak mokrego drzewa, potem wszystko mokre wylewa się z pieca, kondensat. Wiesz leży to sobie gdzieś tam pod ziemią na jakiejś głębokości ok 10 m i głębiej z jakieś kilkaset lat, zazwyczaj jest tak że refuler gdzieś zahaczy i wyciąga to z pod ziemi w czasie wydobycia, a że są już na tej głębokości jakieś tam żyły wodne, bo to stare zakole Wisły, to mokre jak cholera. Łuparka, hmm... wiesz kiedyś z ojcem się nad tym zastanawialiśmy ale nie ma tego aż tak wiele. Jeden rok był tylko taki że było kilka wozów i przyczepek, a tak dla zdrowotności siekierą można pomachać, póki mokre i bez sęka idzie lekko, a jak wyschnie to siekiera oddaje, wtedy kliny, młot i dopiero robota idzie jak krew z nosa, powoli i mozolnie.