Opiszę Wam historię, która miała miejsce bodajże trzy lub cztery lata temu. Przed zbiorami fasoli jedziemy do skupującego niedaleko LHR, z którym handlowaliśmy już nie pierwszy rok, dogadujemy się odnośnie oddania w depozyt. Mówi nam, że ze względu na to, że współpracujemy już jakiś czas za przechowanie i przebranie nie będzie potrąceń, odpad zostaje u niego. Z pierwszej zawiezionej części fasoli wyliczył 16% zanieczyszczeń, zostawiamy ją w depozycie. Pozostałą część fasoli przechowujemy u siebie w magazynie. Na wiosnę dzwonimy, że chcemy sprzedać resztę fasoli. Z tej, która leży u nas wylicza 8% zanieczyszczeń 🤔. Po zwróceniu jemu uwagi, że jakim cudem poprzednia miała 16%, a ta młócona następnego dnia z pól położonych niedaleko poprzednich ma 8%?. Powiedziałam, że poprzednie zanieczyszczenia są za wysokie i chcem zabrać tą fasolę, która leży w depozycie, bo byliśmy zapewniani, że jest taka możliwość. Skupujący " skorygował" te poprzednie zanieczyszczenia też na 8% 🤨, a tej fasoli nie może nam oddać, bo jej już nie ma, chociaż wcześniej mówił, że w depozycie ona leży aż do wypisania faktury. Myślę, że każdy kto sieje fasolę już ... naście lub ... dziesiąt lat nie jedną historię może opowiedzieć. Nasza współpraca z tym panem oczywiście wtedy się zakończyła, bo chyba nikt nie lubi jak się z niego robi głupka.