Cześć wszystkim. Powoli rozpoczyna się czas wiosennych zabiegów fungicydowych. Z racji, że ceny zbóż nie napawają optymizmem, do tego moje uprawy na podlaskich piaskach dotknięte są pogłębiającą się suszą coraz bardziej rozważam zmianę koncepcji ochrony mojego pszenżyta w kierunku uproszczenia do jednego zabiegu. Sporo na ten temat czytałem i dużo w tym kontekście mówi się o Daxur, jako takim złotym środkiem między ceną a sensowną ochroną. Jego skład:
mefentriflukonazol (związek z grupy triazoli) – 100 g/l (9,23%),
krezoksym metylowy (związek z grupy strobiluryn) – 150 g/l (13,85%)
Co sądzicie na ten temat? Czy miałoby to sens? Może ktoś już ma doświadczenie w tym zakresie? Z góry dzięki za odpowiedzi