Raczej nie bo zostawił i kartę leczenia i buteleczkę bym sam podał resztę. Ewidentnie na butelce jest zero karencji na mleko. Tym bardziej nie jest to od odosobniony przypadek bo przed chwilą dzwoniłem do kolegi czy miał coś podobnego i okazuje się że tak. Krowa u niego dostała synergal 3 tubki, karencja 60 godzin od ostatniej, 3 tygodnie mówił mija a mleczarnia twierdzi że jest antybiotyk w mleku - oddajemy do tej samej. Wet też to mówił że tylko problemy są z jedną mleczarnią i nie ważne czy tubki na zapalenie, zasuszenie czy ogólny mleczarnia karencję przeciąga nie wiadomo ile. Umówiliśmy się właśnie z weterynarzem że sam weźmie próbki i zawiezie w swoje miejsce bo najczęściej on oddawał do badania a antybiotyku nie stwierdzono, zaś z tej samej próbki mleczarnia twierdziła że jest antybiotyk. Najczęściej rolnicy lali i z ogólnego nic nie wychodziło. Tym bardziej u mnie szok bo antybiotyk typowo bezkarencyjny.
Albo historia z przed kilku dni u kuzyna, oddał próbkę do badania - antybiotyk, za dwa dni znowu oddał - nie ma, po czym oddał za kolejne dwa dni od tej samej krowy tak czysto profilaktycznie - antybiotyk. Skąd się wziął? Czary. U nas w mleczarni jest tak że jak wykryją z ogółu beczkę całą przywożą i się za nią płaci. Często i 18 tyś zł.