Co sie odpierdala - Potęgi Europejskie grożą Ameryce . k**wa i Polska w tym bierze udział . Europa upadła nic nie znaczy w tym świecie podzielą Europę jak za dawnych czasów było . Kraje NATO sami się pobiją widać że NATO się rozpada nic nie znaczy .
Europa szybko wskoczy w ramiona Ruskiego miru czerwonej zarazy .
Kraje europejskie ostrzegają Trumpa, że inwazja na Grenlandię oznacza III wojnę światową – w stanowczym wspólnym oświadczeniu potwierdzającym „nienaruszalność” granic NATO.
Francja. Niemcy. Włochy. Polska. Hiszpania. Wielka Brytania. Dania.
Siedem głównych potęg europejskich wydało wspólne oświadczenie, w którym jasno stwierdza, że Grenlandia nie należy do Donalda Trumpa, nie należy do Stanów Zjednoczonych i nie jest kartą przetargową w jakiejś szalonej fantazji dyktatora wymyślonej na Truth Social.
„Grenlandia należy do jej mieszkańców”.
To zdanie nie powinno budzić kontrowersji w 2026 roku. A jednak tak jest.
Europa nie wydała tego oświadczenia jako ćwiczenia akademickiego. Wydała je, ponieważ prezydent Stanów Zjednoczonych wciąż zachowuje się jak kolonialny właściciel ziemski, oceniający kawałek nieruchomości, zamiast jak głowa państwa postepowac zgodnie z prawem, sojuszami i podstawową przyzwoitością.
Europa wierzy, żetRump jest na tyle niestabilny, by wyciagnac rece po Grenlandie.
Wyjaśnijmy, co się właśnie stało.
Przywódcy Europy wyraźnie potwierdzili suwerenność, integralność terytorialną i nienaruszalność granic zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych. Te słowa nie są niejasne. Nie są dyplomatyczną pustą retoryką. Są bezpośrednią odpowiedzią na powtarzające się groźby, sugestie i rozważania na temat „przejęcia”, „nabycia” lub innego sprawowania kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone.
Przywodcy europejscy mowia: NIE!
Nie, nie możesz zmieniać granic, bo czujesz się do tego uprawniony.
Nie, nie możesz zastraszać sojuszników, bo ci się nudzi.
Nie, nie możesz udawać XIX-wiecznego imperialisty, udając, że chodzi o „bezpieczeństwo”.
Oświadczenie jasno pokazuje też coś innego: Dania, w tym Grenlandia, jest częścią NATO. Oznacza to, że Grenlandia już znajduje się w zachodnich ramach bezpieczeństwa, na których rzekomo zależy Trumpowi. Nie ma zagrożenia, któremu trzeba przeciwdziałać. Nie ma luki do wypełnienia. Nie ma żadnego uzasadnienia dla takiego zachowania poza jego ego, impulsem i całkowitym lekceważeniem prawa międzynarodowego.
A Europa na tym nie poprzestała.
Podkreśliła zbiorowe bezpieczeństwo w Arktyce. Podkreśliła współpracę z sojusznikami NATO, w tym ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreśliła porozumienie obronne z 1951 roku między Danią a USA.
Innymi słowy: już jesteśmy partnerami. Nie musicie nam grozić. Nie musicie niczego przejmować. Nie musicie zachowywać się jak szef mafii, który wymusza haracz od sąsiada.
Nie chodzi o zasoby Grenlandii.
Nie chodzi o Chiny.
Nie chodzi o Rosję.
Chodzi o prezydenta, który postrzega świat jako coś, co należy posiadać, a nie czym należy rządzić.
A teraz Europa publicznie, zbiorowo i jednoznacznie stawia opór.
To powinno przerazić każdego Amerykanina, który rozumie, co to znaczy, gdy sojusznicy czują się zmuszeni do wydawania takich oświadczeń. Nie w prywatnych kanałach. Nie poprzez zakulisową dyplomację. Publicznie. Aby cały świat mógł to przeczytać.
Ponieważ kiedy sojusznicy zaczynają wyznaczać takie granice, oznacza to, że zaufanie zostało już naruszone.
Grenlandia należy do jej mieszkańców. Dania i Grenlandia decydują o swojej przyszłości. Kropka.
Europa właśnie to powiedziała na głos.