Kiedyś miałem cielaka który w trakcie lub zaraz po pojeniu kompletnie jakby mdlał, dostawał skurcze (nie wiem jak to nazwać), opadał z sił, wyciągał głowe do tyłu maksymalnie i kończyny mu sztywniały i tak leżał jakiś czas. Teorie lakarzy były różne, pierwszy jak przyjechał i zaczął leczyć to powiedział że się już nie odratuje - wtedy po jego lekach leżał tak cały dzień. Dostawał leki, witaminy ale po niczym to nie ustąpiło. Ogólnie nie wiem co mu było, przechodziło po woli, nawet po kilku miesiącach miał takie napady, stał na sztywnych nogach przy korycie i się chwiał (raz wpadł do koryta to go ledwo podniosłem). Ogólnie urósł jak inne (waga), był mniejszy ale jakościowo super wyglądał.