Trochę odejdę od tematu ale ostro się wkurzyłem wieczorem. Od 11 lat dzierżawę ziemię od sąsiadów i jednocześnie dobrych znajomych. Klasa II-III, jak zaczynałem uprawiać to ogólnie była zaperzona ziemia. W zeszłym roku zmarła właścicielka, teraz na wiosnę właściciel po ciężkiej chorobie, którego woziłem niecały rok na chemioterapię, oczywiście nie brałem za to żadnych pieniędzy. Ten znajomy wolał żebym to ja zawiózł go na leczenie niż jego syn. I teraz do sedna - pytam się spadkobierców po żniwach co z polem, czy mam dalej uprawiać. Podali swoje warunki, zgodziłem się, zrobiłem uprawki pożniwne. I wcześniej powiedziałem że w razie sprzedaży chcę o tym wiedzieć pierwszy, oczywiście potwierdzili że dadzą znać. I teraz najważniejsze - wieczorem od obcych ludzi dowiaduję się że ziemia wystawiona na sprzedaż już na internecie! No tak się zagotowałem że szok, no kuźwa gdzie tu jakaś ludzka przyzwoitość? 🤯🤔