Po hektarze, czy mniej, to są bardzo bardzo sporadycznie kawałki i to raczej u takich mniejszych.
Zetorow i Ursusow u nas w opór. Trochę MTZ. Za to nie widziałem na własne oczy np żadnego forszaja, czy ltz. U nas zachodni sprzęt pojawiać się zaczął najpierw u takich co pobrali właśnie PGR. U indywidualnych rolników, to tak jak mówisz - po wejściu do unii. Znajomy jak w połowie 2000 przyjeżdżał nam sianokiszonkę robić Johnem chyba 4040, świeżo ściągnięty, na szerokich kołach - no to było wow.
U nas ci, co pobrali PGR, to od razu poszli w zachodnie. Ale z tych wszystkich co w latach 90 przejęli ziemię i budynki, to żeby Ci nie skłamac, chyba tylko jeden się ostał, ale to lokalny "biznesmen". To on tak z początku jechał na małych zetorkach i k700. Gdzieś chyba w 2000ych dopiero przeszedł na zachodnie.
U nas PGR to w promieniu 10km (w prostej linii) od mojej chaty było ponad 10. W dalszą odległość się nie pcham, żeby czegoś nie pominąć. Z tym, że np w samej mojej gminie pod jeden główny podlegało chyba 7 jednostek - tzn z tych wymienionych ponad 10 wyżej. Tak, że w jednej miejscowości była główna siedziba, a reszta to były jakby oddzielne PGR, ale podlegały pod ten jeden.
To ogólnie, z tych wszystkich, w lokalnych rękach są 2.
Jeden spoko sobie radzi, koleś od zawsze miał kasę, firmę, nabrał pola, budynki poremontowal. Nie wiem ile ma pola - coś ponad 200ha na pewno.
Drugi to ma koleś co zawsze jakieś interesy robił, ale nigdy nic mu rewelacyjnie nie wypaliło, to ten jest na sprzedaż cześć ziemi i budynków (ponoć długi).
Jeden jakąś spółka ma i zarządzał przez jakiś czas tym Niemiec, to porobione wszystko, budynki poremontowal, silosy postawione takie, że od siebie z pola je widzę (3km) wszystko na czas dopilnowane zawsze. Pracownicy wszyscy bardzo chwalili - trzeba było za***rdalać, ale był porządek i kasa. Było ponoć koło 10k ha. Potem Niemiec się wyniósł, ktoś inny to wydzierzawil. To tu już pracownicy słabo oceniali. Historie typu, że z jednego ciągnika spuszczali paliwo, bo było potrzebne do drugiego itp (a mowa cały czas o kilkutysięczno hektarowym gospodarstwie). Teraz cześć dzierżaw mu nie przedłużyli i wzięła to jakąś spółka, co ma centrale nasienna. Chyba wszystko w ekologii. To ci się nie pier**la - wszystko wynajmują usluge. Opryski sami - dronem..robią.
Inny PGR wziął Anglik i sporo lat tu był - najładniejsze zboża w okolicy. Ani jednego roku nie widziałem, żeby coś mu nie wypaliło. W tamtym roku się wyniósł i sprzedał - było na internecie za 50baniek chyba wystawione. Wzięła to też spółka z kraju. Na razie czyszczą pola z drzew. Zasiewy w poprzednim sezonie większość to były jeszcze przez poprzedniego wlasiciela robione, więc za rok zobaczymy co pokaza. Plany za***iste - chlewnie na parędziesiąt tysięcy, biogazownie itd itp.
Jeden jeszcze PGR wziela rodzina - chyba z 200ha. Obora nowa postawiona. Sprzęty takie se. Ogólnie problemy mieli się dogadać z robota, ale jakoś ciągną.
Cześć jednego wzięłam spółka gdzieś z lubelskiego. Z początku nawet im chyba szło, ale teraz też coś z dzierżawami nie wypaliło i zostały im jakieś resztki pól.
No i to chyba na tyle z takich, co ich ch*j nie strzelił jeszcze. Inne to albo budynki zburzone i ktoś pola tylko uprawia (często tylko dopłaty). Inny ma ktos spod Kalisza. Inny gdzieś spod grudziądza (inna gmina już, oni jakoś tam przędą jeszcze). Jeden stoją budynki i coś niby 200ha pola - miał się zmieniać właściciel, już ze Śląska chłopaki tu siedzieli, ale siedzieli, siedzieli i się zawinęli.
Generalnie najmniej to koło 200ha właśnie, a najwięcej to teraz nie wiem, jak ten jeden się podzielił. Ale w tysiące to idzie. Np jedna ze spółek ma w zasadzie w kupie niecałe 2k ha. Wszystko wzdłuż jednej drogi gruntowej (po dwoch stronach). Z tym, że jak to u nas - górki, dołki, bagienka, zakrzaczenia itd itp. Większość to takie mało wdzięczne w uprawie.
Kurde no nie da się krótko napisać. 🤷😅
a leżą jeszcze pola odlogiem nie uprawiane i stoją takie budynki puste po PGR skie?
bo dawno tam nie byłem z 5 lat a wcześniej jeszcze można było spotkać takie