Skocz do zawartości

Ursus 1204 + moskit + agro-masz



i już inwestycja się zwraca ;) w zastępstwie...




Rekomendowane komentarze

Nie gadaj głupot. ;) Jazda  starą 12'tka, 4x4, daje mniej w kość, niż jazda nie jednym samochodem, po naszych wspaniałych drogach  ;)  C330, c360-  to jest sprzęt o działaniu destrukcyjnym na operatora ^^ .   4'ki z napędem też  trochę "skaczą", ale nie bardziej, niż zachodnie ciągniki o podobnej mocy.    4'ka na miękkim przodzie,  jeździ się już całkiem przyzwoicie, 12'tka 2wd.  już "płynie" po dziurawej drodze.    ;) 

 

W przypadku 1204, prędzej,  obawiałbym się o słuch, niż o kręgosłup- pomimo, że podczas pracy takim ciągnikiem, idzie bez problemu  dogadać się przez telefon.  Jeśli wszystko działa poprawnie - to już całkiem miłe ciągniki.  Z resztą- 6 cylindrów w rzędzie, to cholernie dobry układ, jeżeli chodzi o wyważenie i kulturę pracy.  Bije na głowę, każdą  4'kę, pod względem potrzeby tłumienia wibracji.    

 

Także stara 6'tka, jest całkiem znośna i nie jest dziwne, że ludzie obrabiają takim ciągnikiem  po 100ha.  Poza tym: wspomaganie jest?- jest. Jakiś automat sterowania podnośnika jest?- jest.   WOM, podnośnik oraz jazda niezależne od siebie?-niezależne.    2 biegi WOM są?- są.  Jakiś półbieg pod obciążeniem jest?- jest.  Nawet prymitywny synchronizator (hamulec) skrzyni się znajdzie ;)  No  biegów jest trochę kuso (raptem 16+8 ze wzmacniaczem) - ale mimo to, jest wszystko, co niezbędne do normalnej, w miarę ekonomicznej pracy.  ^^

 

Dziwni są  natomiast ludzie, którzy kupują  nowy główny ciągnik na wyrost, a prace pielęgnacyjne (opryski itp.)  tłuką dalej starą 60'tką, z 400l opryskiwaczem...

 

Co do tego, czy warto kupić nowy ciągnik, czy nie- moim zdaniem dochodzi tu jeszcze jeden czynnik.  Żeby pracować  starym ursusem/zetorem/ruskiem, nie można być totalnym patałachem w dziedzinie mechaniki. ;) Patrząc po tematach typowo technicznych na AF,  problem dotyczy większości użytkowników tych maszyn.   <_<

 

 

 

 

 

Miałem 12 i wedle innych ursusów dużo lepiej się jeździ nimi ale do dobrego komfortu to tam troche brakuje i jak najbardziej daje dużo w kość wiec jak masz troche więcej ha to to odczujesz. Masz racje zeby pracować ursusami ruskami itp to mimo bycia rolnikiem trzeba byc tez dobrym mechanikiem bo bez tego można się nie wyrobić w pracach lub mieć na zapas inny.

czytałem , ze zachyliliście temat budynków... dobrze że mi przypomnieliście.. ;) bo mam w bliższej przyszłości przerobić stara oborę na magazyn na zboże i stary garaż również na zboże ;)

 

@fendzior, problemy z kręgosłupem to to nie w 100% wina starego ursusa, juz nie zawalaj na stare ciągniki winy... bo jeszcze nie raz ciebie zaboli kręgosłup w waszych nowych NH i JD ;) wiesz co było moimi pierwszymi inwestycjami w ciagnikach??? wymiana lub naprawa tych starych siedzeń które już praktycznie nie tłumiły drgań i powodowały , że się siedziało w skrzywionej pozycji... i z a duże ciśnienie w kołach... tutaj trzeba się doszukiwać połowy problemów z kręgosłupem. a nowe chińskie  siedzenie za 200-300 zł na pewno nie rozwiąże problemu... zgodzę się z toba że w nowszych ciągnikach komfort jest lepszy , jeździłem nowym MF i JD i tez nie raz po całym dniu jazdy czuło się plecy, mimo dobrze ustawionego siedzenia...  w nowych masz amortyzację kabiny różnego rodzaju systemy amortyzacji przedniej osi, szerokie i miękkie opony  no i fotele pneumatyczne , na których lepiej nie oszczędzać przy zakupie ciągnika za 200-300 tys... ;) to są właśnie te czynniki  które sprawiają że nowe ciągniki są przyjazne operatorowi i ja się z tym zgadzam, a reszta mechanicznych spraw w nowych to tylko wygoda i lenistwo operatorów... ;)

 

nawet nie wiesz ile miałem wojny z Ojcem za te siedzenia, bo dla niego "to dobre siedzenia, czego ty chcesz od nich, chyba zgłupiałeś" ;)  ale co ja mam się kłócić , jak on wychowany na starym resorowym siedzeniu w 330 i skrzypiącym popękanym siedzeniu w 360 ;) jak to się mówi wszystko zależy od punktu siedzenia... i to dosłownie... ;)

Pewno że odczujesz.   Cóż taka praca...    

W 12'tce, daje w kość zdejmowanie głowicy bez pomocnika,   a nie 10h pracy w polu  :P     Rozumiem, we łbie może dudnić ;)   Ale żeby kilu dniach pracy na 12'tce, w krzyżu łamało - to chyba trzeba wywalić fotel i wstawić dębowy klocek, bez oparcia    ^^    Skoro, ciężki ursus daje w kość, to co mają powiedzieć panowie z np: branży budowlanej?  

 

Edit- mogłem odświeżyć, przed napisaniem posta- odnosi się on do sytuacji z przed 30min. ;)

 

kłótnia bez celu bo głodny nie zrozumie nasyconego choć kolego Fendzior masz sporo racji tylko sporo dyskusji było już na forum na ten temat i kompromisu brak i nigdy go nie będzie, do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć choć fakt nie wszystko można mieć ale inwestycja w drogi sprzęt i nie tylko sprzęt przynosi nawet oszczędności jeśli jest trafiona. A kredyty są po to by brać i spłacać nic strasznego trzeba tylko znać granicę 

Widze ze mam tu do czynienia z ortopedami... Już w tamtym roku po dłuższej pracy ledwo co wysiadał z ursusa. Na dzień dzisiejszy nie wiem czy wgl dał by rade jeździć takim ciągnikiem do tego siew zboża lub nawozu starym sprzetem i dźwiganie worków a dzisiaj sypie big bagi i zero szarpaniny. Ciesze se ze chociaż na stare lata doczekał sie takiego sprzetu i moze cieszyć się pracą a nie po przyjściu do domu słyszeć warkot w głowie.

Kurczę, to co powiesz o budowlańcach murarzach itp co oni mają cały czas pracę w komforcie? Chyba nie, ciągnik mógł się do tego trochę przyczynić ale na pewno nie jest to jego wina. Budowlańcy pracują równie ciężko jak rolnicy, a rzadko który ma okazję pracować w takim komforcie jaki ma JD czy DF itd.  Jedynie operatorzy koparek mają taką okazję i wygodę. Wiem, że 12 nie jest szczytem techniki ale też nie przesadzajmy, na pewno jest lepszy komfort jak w c-360 ;)

To jest forum o rolnikach a nie budowlańcach. Każdy został tym na co sobie zapracował. Jak widac Ojciec się poswiecał i pracował teraz ma czym się szczycić ale niestety ucierpiało na tym zdrowie. 

 

Xyloniros nie wiem czy dało by rade np focusa podczepic do ursusa a pompa to na pewno by z nim długo nie pociagła albo wcale. Nowe maszyny to i trzeba mieć do czego je podczepic a przerabiać pół ciągnika jaki to sens..

Prędko nie będę miał okazji obrobić 100ha, na 1204 ;) 

 

Wiem natomiast, że na moje 25ha, wystarczy zdrowa 80'tka jako główny,  a po dokładce napędu  i  50ha by nią opędzlował bez bólu ;)  Byle było co ciągnąć i -co najważniejsze-  było jak najmniej ręcznej roboty.    

 

Pierwszą maszyną,  jaka pojawiła się w gospodarstwie "za mojego panowania"  był TUR5, wyglądający jak kupa złomu. Jedyne co było w nim w miarę proste. to siłowniki.  B)   Naprostowałem go ile dałem radę,   pospawałem  co potrzeba, ogarnąłem  hydraulikę  i służy piąty rok, dźwigając za mnie wszystko, co waży więcej niż 50kg i jest tego więcej niż jedna sztuka..   ^^   Koszt śmieszny-  wg. mojej oceny, zwrócił się pierwszej wiosny, gdy kupiłem nawóz w BB,  zamiast woreczków...      

 
Ja wychodzę z założenia, że zamiast tyrać w oczekiwaniu na  siewnik mogący pomieścić cały BB, łatwiej jest wykonać prostą zasuwkę podwieszaną pod BB.  Z opcją zamknięcia zsypu, idzie sypać materiał siewny nawet do poznaniaka (w większy siewnik, tym bardziej)- byle było czym wora podnieść i komu technologię zasypu obmyślić  ;)  Bozia dała rozum, żeby kombinować, a nie wymyślać powody niedomagań kręgosłupa.    ^^

Fendzior to aż tak trudno wyjść z ciągnika ? Skoro ty uzupełniałeś zbiornik co przejazd to się zastanów co mają powiedzieć użytkownicy sadzarek 2 rzędowych ...

Siewnik uzupełniłbyś co przejazd a sadzarkę ok 6 razy, aby wykonać przejazd...

większą sadzarkę 4 rzędowa zawieszana byś musiał uzupełnić 3 razy


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v