Witam. Myślałem, że tylko ja mam problemy i cyrki z odchowaniem zakupionych cielaków od pośrednika, wszystkie pochodzą od rolników z okolic Mławy. Kupione w połowie grudnia 2015 roku a więc historia świeża. Zaczęło sie w 3 dniu po wstawieniu do obory od biegunek, lały jak z węża, przestały pić to dawaliśmy im antybiotyk + elektrolity. Wszystko to osobno jako wlew do gardła rozrobione w cieplej wodzie w butelce, cielaki przeżyły, na 16 sztuk 15 miało biegunkę, jeden czerwono biały nie dostał biegunki. Po kilku dniach nagle jeden dostał zapalenia płuc, bardzo szybko stracił siły, leżał już z językiem na wierzchu, wezwaliśmy weterynarza, dał mu kilka zastrzyków, jednak patrząc na niego dał mu jedynie 10%, że przeżyje. Po kilku godzinach w nocy zachodzę do obory, patrzę a cielak stoi przy wiadrze i pije wodę, Na drugi dzień już normalnie pił mleko i jadł kukurydzę. Po kilku dniach jeden z cielaków po wypiciu mleka nagle zaczął się dziwnie zachowywać, kopał sie po brzuchu, przewracał, wstawał, kładł się, nie wiadomo co mu się stało. Po godzinie mu przeszło. I znów po kilku dniach inny cielak najładniejszy w grupie to samo co poprzedni, tylko, że jeszcze bardziej bo kopal ściany na leżąco, inne cielaki, kopał sie po brzuchu. Zadzwoniliśmy po weterynarza, zbadał mu puls serca i powiedział, że cielak zaraz odejdzie bo pęknie mu serce,za szybko biło, dał mu zastrzyki rozkurczowe i jeszcze 2 inne, pomogło, cielak po godzinie wyzdrowiał. Minęło kilka dni i wszystkie cielaki zapadły na zapalenie płuc, było to szybkie rozpoznanie, szybka interwencja, zastrzyk tetrawet i po 48 godzinach powtórka i po problemie. Potem przyszedł mróz i było wszystko ok i już myślałem, że będzie tylko z górki ale nie tak łatwo bo gdy mróz puścił to kilka cielaków znów zapadło na zapalenie płuc ale szybka interwencja i cielaki są zdrowe. Jednak 15 stycznia zachodząc rano do obory, patrzę, a jeden z cielaków leży martwy pod korytkiem z nabrzmiałym miękkim brzuchem, Zadzwoniłem do weterynarza i ten mi powiedział, że najprawdopodobniej dostał skrętu kiszek i że to wypadek losowy. Cielak pojechał do farmut...u. Na koniec chciałbym napisać, że cielaki z letniego zakupu nigdy mi tak nie chorowały jak te z zakupu zimowego. Oborę po każdym wypchnięciu (sprzedaży) sztuk dorosłych dokładnie myjemy myjka wszystkie zakamarki, następnie po wyschnięciu pryskamy roztworem z wapna.Obore mam wentylowaną i wysoką na 4 metry. Piszcie co sądzicie o dzisiejszym wychowywaniu cieląt. Pozdrawiam z wielkopolski.