U mnie normalnie robię 1,800kg na dobę. W niedzielę namieszane 4t, teraz byłem podrzucić krowom a tam już pusto. Do rana muszą czekać... Ciężko będzie upchnąć ponad 4t w taarupa. 😄
U mnie kulki wysłotek się zdarzają, chociaż teraz wrzucam wysłotki zaraz po sianokiszonce i czekam chwile aż się bela potnie to i one się fajnie rozdrobnią.
Zimą w te mrozy to chyba każdy ładuje do oporu, u mnie dzisiaj z Taarupa bokami wylatywało... 😄 Żeby tylko wystarczyło na 2 dni. 😉
Jest lalka. Zero luzów na karetce czy teleskopie, sprawne hamulce, gdzie 80% tych tanich ładowarek nie ma ich wcale i sprawny silnik, -10 podgrzejesz świece i pali na dworzu gdzie moja przy -5 bez grzałki w garażu ma już problem. Fajnie się nią jeździ bo rewers nie szarpie, u mnie albo na wolnych obrotach, albo na półsprzęgle zmieniam bo na wyższych obrotach można by szybę głową wywalić. 😄 Ale tamta to już duża maszyna i przez ten skręt potrzebuje miejsca... 😉
Widły i taczki niestety co dzień w oborze też są używane.
Bobcaty muszą być 2, wystarczy mała awaria i 2tony TMRu trzeba by taczką rozwieźć, a w takim przypadku przepinam łychę do drugiego i rozdaję dalej.
Trzeba by kupić nowego s70, wtedy zastępstwo nie było by potrzebne, ale o cenę strach pytać. 🙂
Frez zdjęli jeszcze poprzedni właścicele, Robert kiedyś pisał że nie używają frezu.
Wspawane dno pod wysypem, lewym i prawym i dwie małe łaty po bokach. Wóz w środku jest wyłożony teflonem co bardzo wydłużyło żywotność spodu. Nowe wstęgi ślimaków i noże. Oba łańcuchy przekładni jeszcze oryginał choć nowe mam już w garażu.
Sanderson 2m szerokości ma.
Brat kupił JCB 530 z 90r, w fajnym stanie, dużo mniej zużyta od mojej tylko że tam skręca sam tył i sporo mniej zwinna, tamta maszyna to typowo do załadynku cieżarówek na placu bo do budynków to średnio się nadaje. Kosztowała 40tys.
Ładowarka kosztowała 39tys, 1990r rewers EH i sterowanie na elektrozaworach, joj w podłokietniku, ale przez te 3 lata już z 15tys włożone. Robi sporo bo oprócz obsługi stada pracuje też przy załadynku warzyw. Marcherwa, cykoria, ziemniaki, ze 20 łódek załadowała w ubiegłym sezonie.
Teraz brat kupił JCB to i mojej pracy odejdzie.
😄
Nie no bez przesady, ładowarka stoi w garażu i śladów pod nią nie ma, może i felgi od środka są nieco wilgotle, jednak patrząc w jakich warunkach ta maszyna pracuje, to konserwacja też musi być. 😉
Uszczelniacz na koło ok 200zł i troche roboty, ale jak gładzie powycierane to i tak będzie leciało.
W zwolnice wchodzi 5l, taki gęsty 80W90 to u mnie na rok spokojnie wystarcza. 😉
Miałem, jak dolewałem oleju do zwolnic bo ze wszystkich leci. :-D
Kolega w Matbro robił przy okacji regeneracji hamulców. Może latem się za to zabiorę, póki co, przy okacji wymiany oleju w silniku, dolewam oleju do zwolnic i jakoś to chodzi.
Ładowarka, jak to stary używany sprzęt, awarii się nie wystrzega. Ostatnio łożyska na przedniej zwrotnicy wymieniałem. Miała regenetowane główne siłowniki, wymienianą sekcję rozdzielacza, pompa hydrayliczna jest nowa, rozrusznik, raz urwałem półoś, ale ogólnie staram się w miarę ogarniać i chodzi, pracuje co dzień, godzin robi więcej niż ciągniki.
Części raczej dostępne tylko ceny nie małe, cewka rozdzielacza 3tys, pompa hydrauliczna ponad 4... Mała zwinna maszyna.
Tym rozrzutnikiem ubiegłej wiosny nawiozłem 14ha w dwie osoby w ciągu jednej doby. Ładowarka nie stygła ale towaru przewalił. Za coś tego pokroju trzeba dać 100tys zł i nie można porównać tej maszyny do T088 za 25tys...
Przyprowadziłem w piątek wieczorem, w sobotę od rana do późnej nocy woziłem, w niedziele ogarnąłem i w poniedziałem oddałem. Zapłaciłem 1500zł. Jak by się uparł, to można by i całą niedzielę wozić, a za niedziele nie liczą bo firma zamknięta i nie ma komu maszyny odprowadzić. 😉 Minus jest taki, że jest przy tym niezły zapierdziel i jak np ładowarka klinknie to jest problem. Swoim było by na spokojnie.
Jakie obiczenia 😄 Nigdy dokładnie tego nie liczyłem, między czasie poza oprzętem robi też inne rzeczy, ciężko zliczyć. Oglnie pali pardzo mało, porównując np do ładowarki teleskopowej.
Też miałem tam silnik Kohlera 1cyl 16KM ale był już trochę zużyty, nie skorygowałem stanu oleju i przy szarpaniu obornika gdzie tyłek poderwało do góry smok złapał powietrza i silnik obrócił na panewce... 😉 Ten jest V 2 cyl, 25KM, nie zdycha tak szybko, chociaż w porównaniu z silnikiem Kuboty w 453 to i tak słaby jest.
Szerokość tych maszyn wynika ze specyfikacji ogumienia. 453 ma 90cm szerokośći dlatego, że ma wąskie koła, 315 na wąskich kołach miał by 86cm szerokości. Ogólnie 315 jest mniejszy, krótszy i mniej skomplikowany, jest też z 20lat starszy od 453. W tych nowszych to hydraulika, jazda, hydrostaty nie należą do tanich w naprawie... 😉
W 315 za jazdę odpowiadają tarcze cierne w kompieli olejowej. Jednak co do komfortu pracy, wydajności i precyzyjności pracy, hydrostatyczne napędy górują. 😉
Z tym myciem to też bez przesady, ogarniam na polu z grubsza co by na podwórko towaru nie wozić, z adapteru ewentualne kawałki siatki i myjką w koło, żeby z grubsza jakoś to wyglądało. Ostatnio wcale do środka nie wchodziłem. 😉 Pożądnie go umyć to dobrą myjką 2 godz mało.
Komplet filtrów do 453 (paliwowy, olej silnika, olej hydrauliki i powietrza) poniżej 500zł. W 315 jest jeden filtr - od hydrauliki, ten sam co w C-330 przy silniku, kosztuje z 30zł. 😄
edit:
315 ok 20tys
453 ok 30tys zł