Każdy JD pali dużo, ale za to odwdzięcza się mocą... Tu mało kiedy mocy brakuje, częściej trakcji.
Czy stare palą dużo? Brat kupił 5100M i tamten dopiero łoji paliwo, tata się śmieje że stara Renault o tej samej mocy pali połowę. 😉 I co zrobić, kupił, trza tankować i robić, nie przejmować się spalaniem. 😉
Jak elektrozawory sprawne to obsługa dużo wygodniejsza, kuzyn ma Manitkę 626 na dźwigniach, pracowałem nią trochę i nie zamienił bym się na pewno na mechaniczny rozdzielacz, oczywiście koszty ewentyalnych napraw będą dużo większe niż mechanicznej. 😉
Sanderson pracuje co dzień i spełnia swoje zadania. Czasami jakieś awarie wyskakują ale jak dotąd z dostępnością części zamiennych problemów nie było.
Model to 623 z 1990r już na elektrozaworach.
Kabina w Ursusnie jest skrócona o 40cm jak dobrze pamiętam, przesunołem słupki i tylną szybę do przodu żeby poprawić widok operatora na maszynę z tyłu i udało się to, teraz szybę mam za plecami, tak jak w JD i widok na narzędzia dużo lepszy niż w oryginelnej wersji. W ogóle te duże kabiny w ciężkich serniach to jakiś niedorozwinięty konstruktor projektował...
Co do Czeszki to nie była to czasem 6 przed przeróbką i powiększaniem paki?? Tata kupił nową 8 w 1990r i żadna na placu zaczepu ani mediów z tyłu nie miała. Zaczep i mednia miały 6 i 9 te na giętej ramie. U nas kowal wspawał ramę i zaczep. Ósemki mialy boki drewniane a przód i tył metalowy a 6 i 9 całe zabudowy drewniane miały.
Bardzo dobre przyczepy dla MYŚLĄCYCH!!! przez to że mają 4 zatrzaskowe bolce do wywrotu, hl'ki pogięte nie jeżdżą a czeszki w większości pogięte ramy mają przez wywracanie z zatrzaśniętymi 4 bolcami...
Bardzo sztywne resory przez co nie bująją się na drodze i nie tańczą za ciągnikiem jak to ma miejsce w HL'kach.... 😉
U mnie normalnie robię 1,800kg na dobę. W niedzielę namieszane 4t, teraz byłem podrzucić krowom a tam już pusto. Do rana muszą czekać... Ciężko będzie upchnąć ponad 4t w taarupa. 😄
U mnie kulki wysłotek się zdarzają, chociaż teraz wrzucam wysłotki zaraz po sianokiszonce i czekam chwile aż się bela potnie to i one się fajnie rozdrobnią.
Zimą w te mrozy to chyba każdy ładuje do oporu, u mnie dzisiaj z Taarupa bokami wylatywało... 😄 Żeby tylko wystarczyło na 2 dni. 😉
Jest lalka. Zero luzów na karetce czy teleskopie, sprawne hamulce, gdzie 80% tych tanich ładowarek nie ma ich wcale i sprawny silnik, -10 podgrzejesz świece i pali na dworzu gdzie moja przy -5 bez grzałki w garażu ma już problem. Fajnie się nią jeździ bo rewers nie szarpie, u mnie albo na wolnych obrotach, albo na półsprzęgle zmieniam bo na wyższych obrotach można by szybę głową wywalić. 😄 Ale tamta to już duża maszyna i przez ten skręt potrzebuje miejsca... 😉
Widły i taczki niestety co dzień w oborze też są używane.
Bobcaty muszą być 2, wystarczy mała awaria i 2tony TMRu trzeba by taczką rozwieźć, a w takim przypadku przepinam łychę do drugiego i rozdaję dalej.
Trzeba by kupić nowego s70, wtedy zastępstwo nie było by potrzebne, ale o cenę strach pytać. 🙂
Frez zdjęli jeszcze poprzedni właścicele, Robert kiedyś pisał że nie używają frezu.
Wspawane dno pod wysypem, lewym i prawym i dwie małe łaty po bokach. Wóz w środku jest wyłożony teflonem co bardzo wydłużyło żywotność spodu. Nowe wstęgi ślimaków i noże. Oba łańcuchy przekładni jeszcze oryginał choć nowe mam już w garażu.