Sprzątaliśmy kolo remizy krzaki w tamten czwartek. Ja nie zauwazylem ze na przeciwko na nasz plac kumpel wywiozl troche gałęzi(jeden krokodyl w ładowarce), pretensje ze czemu pozwolilem i ze dopiero dzisiaj zobaczyl. Pojechalem i wywiozlem tam gdzie trzeba,ale od rana mnie juz nosilo. Tak bym kosil moze i wczesniej ale niech ch*j widzi że nie będzie o byle gówno robil afery. Powiedzialem mu ze byl spokój bo nie gadalismy ze sobą(a robic mozna bylo),to juz teraz nawet nie przyszedl jak w bb sypalismy zboze. A co sie popsulo ze tyle kasy?
Juz po deszczu,kurła,mialbym z 1,5ha wykoszone,wlasnie bym do domu zjeżdżał. Ale slomy z pszenzyta zapowiada sie sporo,a jak bedzie...