Tak, na czarno. O umowę na razie nie pytałem, ale nie przeszkadza mi to i traktuje ją jako pracę dorywczą. Na razie próbuję swoich sił i chcę wyczuć o co chodzi w przypadku tej działalności. Kiedy jeszcze chodziłem do szkoły podstawowej, to miałem okazję podjeżdżać C-330M po kostki. Ogólnie pchałem się zawsze do ciągnika, bez względu na to co miałem nim robić, w jakich warunkach - ale jeździć. Zdarzyło mi się pojechać owijać bele u znajomego, a miałem 39 stopni gorączki - ojciec zapytał się czy chcę, ale ja oczywiście nie odmówiłem, bo chciałem. Robiłem na 26 ha gospodarstwie rodziców wszystko, na co mi pozwolili. Sterowałem TUR-em: załadunek bel na przyczepę, obornika, wapna, ziemi - betonu też się zdarzyło. Ogólnie uważam, że największe doświadczenie mam jako operator owijarki bel (może dla niektórych owinięcie kilku tysięcy bel to niewiele, ale dla mnie wystarczająco aby dobrze się tego wyuczyć). Czynności, które robiłem samodzielnie ciągnikiem: bronowanie, nawożenie nawozami organicznymi i sztucznymi (nawozy, obornik, gnojowica, gnojówka), siew trawy, wałowanie, transport bel/dużych kostek czy drewna, koszenie trawy kosiarką dyskową, zgrabianie zgrabiarką gwiazdową (też przewracanie) i karuzelową, talerzowanie, glebogryzarkowanie. Również orałem i belowałem na tyle, że nie nazwałbym tego żadnym doswiadczeniem (dosłownie raz i kilka razy). Nie wiem, czy wypisałem wszystko co robiłem, ale tyle ile pamiętałem. Ogólnie raczej nie uważam się za jakiegoś znachora, ale tutaj masz jakiś podgląd na to, co już robiłem.
Na razie poprosił mnie, żebym przychodził raz na dwa dni, a jak już będą mieli więcej pracy, np. w polu - wtedy będę mógł robić codziennie. Na zysk teraz się nie nastawiam, bo mam tam 42 km i to nie jest mało - główny powód, czas i pieniądze.Znam sporo osób, które poszukują. Jeśli jesteś zainteresowany, to napisz mi PW.