-
Postów
90 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Prezes-500
-
Właśnie dlatego kupiłem taką kabine, bo według mnie są najładniejsze, wiadomo, że kilka rzeczy można poprawić, bo dawniej cudów nie było i już byłoby trochę lepiej. Koja i Czeska, jak dla mnie odpada, jakoś mi się nie podobają kształtami, w końcu każdy ma swój gust, natomiast uszła by jeszcze Kunów, tylko, że ma trochę mało miejsca. Wiadomo, że Naglak musi robić lepsze kabiny, niż te najtańsze, bo inaczej nikt by ich nie kupował, tylko brał pierwszą lepszą, bo wszystkie na rynku byłyby tak samo wykonane jakościowo.
-
-
-
-
Te nowe za taką kwotę, to ja widziałem, jak robią tylko na ilość i do tego malują najtańszą farbą, jaką się tylko da, jak chcesz, to kupuj, skoro nowe jest tańsze i takie lepsze, to dlaczego tak ciężko kupić taką właśnie Sokółke? Facet z Lublina chciał się o nią zapalić, żeby tylko ją kupić. Są jeszcze robione takie właśnie nowe Sokółki przez jedną osobę, z odpowiedniego profilu, malowane nawet lakierem samochodowym i z siłownikami w drzwiach i tylnej szybie, a cena jest bardzo przystępna, ale trzeba czekać aktualnie co najmniej 3 miesiące.
-
-
-
-
-
-
-
-
Zależy, jak kto liczy. Jeżeli miałbym wszystko kupić i zapłacić komuś za zrobienie wszystkiego od A do Z, to możliwe. Natomiast tu deski były swoje, które od dawna leżały na kupie, a jeżeli by ich nie było, to bym przywiózł ze 2-3 klocki z lasu i pociął sam na deski. Z oheblowaniem też nie było problemu, bo po znajomości i po sąsiedzku, przez płot tylko, cały czas robiliśmy we dwóch, razem ze skręcaniem, a że wszystkie maszyny, jakie były potrzebne są, to koszt niewielki. Trochę prądu, wkrętów, maszyn i czasu i jest gotowe. A poza tym, to jest na lata, a nie na jeden, czy dwa sezony.
-
Ja mam akurat takie, bo mam różne zboża po kawałku i z jednego kawałka jest więcej, a z drugiego mniej, to jest jak to rozdzielić. 1,5 metra, według mnie, to stanowczo za szeroko, bo takie, jak ja mam, to akurat dostaje ręką do dolnego rogu od tyłu i da się bez problemu wybrać zboże do końca nie wchodząc do sąsieka.
-
Zdjęcie jest bardzo dobrej jakości, więc jeżeli ktoś cokolwiek się orientuje, to powinien to w miare zrozumieć, przynajmniej do czego jest ramię licznika i sprężynka. Mianowicie ograniczniki są po to, aby ramię licznika nie poszło za daleko ani w jedną, ani w drugą stronę, bo tak ze 2-3 razy i po plastikowej przekładni w środku i po całym liczniku. Dodatkowo jest sprężynka, żeby nie było wszystko na sztywno i dociągnęła ramię do ogranicznika w celu doliczenia następnej kostki, a nie pociągnęła ramienia dalej, co powoduje wiadomy skutek wymiany licznika. Jeżeli się przyjrzy dokładniej, to konstrukcja nie jest skomplikowana, jeżeli się ktoś trochę orientuje. Co do wykonania, to spawy są ładnie położone, a całość jest dobrze wyszlifowana i nie ma mowy o ostrych krawędziach, jedyne, co może być jeszcze zrobione, to pomalowane, ale najpierw oczyszczone. A kurz na prasie chyba normalne w sezonie? Oczywiście wszystko jest czyszczone, jak się należy, jeżeli jest wolna chwila. Co do Twojej konstrukcji to też jest w porządku, ale jest zawsze jakieś ale. Jeżeli ktoś ma za bardzo wybite bolce na wahaczu i łączniku wahacza z tarczą obok aparatów, to wahacz może powędrować za daleko i licznik stracony, albo nie dojdzie do końca i nie doliczy kostki, albo śruba na łączniku ulegnie zerwaniu i wahacz poleci pod sam korpus i licznik również stracony. Co do fabrycznego montowania, to wydaje mi się, że liczniki były inaczej zamontowane, niż u Ciebie, choć nie wiem dokładnie, bo nigdy nie miałem z takim styczności. Takie rozwiązanie wydawało mi się najlepsze i na takie wpadłem, więc tak zrobiłem.
-
Zależy, jak kto woli i jak potrafi. W tej prasie nie było oryginalnego mocowania i wpadłem akurat na taki pomysł. Tutaj licznik jest przykręcony śrubkami i ograniczniki są regulowane, a mocowanie ramki, zamiast przyspawać, można inaczej zrobić, np. na śrubki, w każdym bądź razie możliwości jest wiele. Każdy robi, jak uważa.
-
Dzięki. Nad estetyką tak, tylko najpierw chciałem sprawdzić, czy będzie spełniał swoje zadanie i jestem bardzo zadowolony. Wszystko bardzo dobrze działa i nic, jak na razie się nie dzieje. W poprzednim, bez ,,odbojników", zamontowanym obok aparatów zerwało przekładnie i dlatego takowe właśnie zrobiłem z regulacją, żeby tego uniknąć, bo jest plastikowa. Do takich drobiazgów potrzebne są i odpowiednie narzędzia, a i spawać na mniejszych amperach też trudniej, a na dużych można coś ,,stopić", ale wydaje mi się, że nie jest źle. Oczywiście wszystko trzeba wyczyścić bardzo dokładnie i pomalować.
-
Oryginalnie powinno być gotowe mocowanie do którego wystarczy przykręcić licznik, ale ta prasa jest starsza i go nie posiadała, więc zrobiłem tak około rok temu, bo pierwszy, który zrobiłem zaraz po kupnie nie działa, bo po pewnym czasie zerwało przekładnie, bo jest plastikowa, ale mam zamiar go poprawić.
-
