Sąsiad kilka lat temu sprzedał jałówkę, ok 300 kg, handlarzowi z zastrzeżeniem że na rzeź, bo stanął jej żołądek, ale nie było leków karencyjnych podawanych. Jałóweczka nie zdążyła schudnąć, wyglądała nieźle i pojechała, za 3 dni dzwoni jakiś gość z sąsiedniej gminy z pytaniem czemu sprzedał jałówkę? Bo handlarz mu przywiózł do chowu ale coś słabo żre🤣