emo87
Members-
Postów
157 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez emo87
-
-
-
-
-
-
-
hmm czytając tą ustawę zrozumiałem ze to notariusz powiadamia.... ale jeszcze jedno powiedzmy sprzedający wyskakuje z ceną 200 tys za ha i ja mowie nie za tą cene ale jestem zainteresowany ta ziemia to muszę się określić za jaka kwotę czy dopiero jak sprzedajacy znajdzie nabywce to notariusz powiadamia sąsiadów za jaką cene idzie i oni sie decyduja czy kupuja czy nie... i co jak sąsiednia działka jest w innej gminie? a co z dzierżawą mamy dzierżawę na umowę zawartą u notariusza z wpisem do ksiag i jak sąsiad będzie sprzedawał to bedziemy mieli prawo pierwokupu nie chodzi mi o tą dzierżawioną ziemie tylko działki sasiednie tej ziemi?
-
kto mi powie co zmienia ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego? jak wygląda sprawa pierwokupu? czy jak jest kilku sąsiadów w właściciel działki chce sprzedać osobie trzeciej to o tym fakcie zostaną powiadomieni wszyscy sąsiedzi czy tylko ten jeden wskazany przez sprzedającego? jak wyglądać będzie sprawa zakupu ziemi w sąsiedniej gminie?
-
320 tys moze starczyć tylko na rok, w styczniu 2010 kupowalismy ziemie od takich jednych po spłaceniu kredytów zostalo im ponad 130 tys a podobno juz w maju jabole na zeszyt w sklepie brali Znam przypadek ze udziałowcy pobliskiej spółdzielni rolnej dostali ziemie z tej spóldzielni i róznie dostawali (prezes najwiecej) jedni dostali 38ha w 2003 roku. no i zaczeli powoli sprzedawać i ostatni kawałek sprzedali w 2013 lub 2014 roku zaczynali od 10tys za ha a konczyli po okolo 45tys za ha. i powiem tak gówno mieli gówno maja-tacy ludzie Z cyklu Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur
-
Sory juz widzę. Rozumiem ze powiat olsztynski. u nas nieraz bywało tak ze sprzedający dostawal wiecej niż chciał jak sie trafiło paru napalenców i sie przebijali
-
hmmm gdzie mieszkasz bo ziemia u Ciebie tania? i wczesniej i teraz
-
temat ma juz 117 stron i tylko bardzo mała cześć postów dotyczy cen a zdecydowana wiekszość generalnej tendencji na rynku czynnków wpływajacych na ceny itd. rzadko kto pisze post wg szablonu : powierzchnia cena lokalizacja i koniec.. ale rzeczywiscie nasze wywody na temat oprysków były nie na temat.....
-
kurde nie wiem ale ci duzi nie beda brali kasy z dopłat do hektara ale ci mali tez.... wiec wychodzi na jedno.... liczy sie czy jak doplat by nie było to zysk z ha bedzie podobny, czy ewentualny wzrost cen plodów rolnych pokryje te okolo 1000zł/ha dopłaty..... z druiej strony doplaty bezposredniodo do hektara jest to troche efekt psychologiczny, ale jakby rzeczywiscie podrozały plody rolne po wycofaniu dopłat to cena ziemi nie powinna spaść, bo duze gospodarstwa i tak uzyskuja wieksze plony niz te mniejsze a wiec jezeli np. pszenica podrożala by o 200zl/ha to w w mniejszych gospodarstwach przy plonie 5t/ha zysk z ha bylby taki sam, ale juz wieksze gospodarstwa gdzie plony sa wieksze rożnica byla by nawet na kozysć bez dopłat, ale to takie wrózenie z fusów nie mamy wiedzy jak sie zachowałby rynek po wycofaniu dopłat stosujemy lancet juz 5 lat i narazie nie mamy zastrzeżen, a w chyba 2009 jesienny oprysk na przpuscil chwasty, wszystko zalezy też od warunków stosowania itd, ale praktycznie chwasty nigdy na jesieni nie stanowiły konkurencji dla zboża, na wiosne zboze szybko roznie i trzeba sie spieszyc aby nie przegapić faz rozwojowych zboza no i trafiaja sie przymrozki. Zamienniki rózne są ale obecnie chyba mało kto stosuje roundup na desykacje rzepaku tylko raczej ludzie wybieralia jakies tansze.
-
czyli tak jak ja dązysz aby róznica miedzy przychodem a kosztami była najwieksza... co do szczegółów technicznych nie bede sie kłócił bo akurat nie jestem przekonany do jesiennego odchwaszczania raz tak zrobilismy i przed zniwani mitła sie pojawiła a koszt Lancetu to 120zl/ha, ale sposobow obnizenia kosztów jest wiele np stosowanie zaminników drogich renomowanych srodkow itd
-
ja jak pisałem w 94 mialem 8 lat to nie znam takich szczeółów odnosnie wymarzniec kredytów itd ale jedo jest pewne technologia jest u sporej czesci duzo lepsza ( niektórzy trwaja nadal w komunizmie, mozna spotkac jeszcze siewnik konny przerobiony na ciagnikowy itd) wieksze maszyny plony itd ale w w koncówce lat 90 tych pszenica w jednym roku byla po 800 zł/t (wiem bo tata sprzedał wczesniej po sporo taniej i mama wypominala to przez pare lat ) czyli wiecej niz teraz a koszty były mniejsze, co prawda chyba wtedy cena szybko spadła, jakiś rok przed protestami Lepera cena tuczników byla po 4zl/kg zeby za pare miesiecy być po 1,6zl/kg tamten okres kojarzy mi sie z duzymi wahaniami cen.... dla mnie klucz do sukcesu jest troche inny nie da sie chyba dać minimum a zebrac maksimum bo podnosząc plony podnosisz koszty... tylko klucz do sukcesu jest taki zeby była jak najwieksza róznica pomiedzy przychodem ze sprzedaży produktów a kosztami poniesionymi na produkcje....
-
miał a tej ziemi ten kredyt na tą ziemie i jeszcze inny. przecież mozna kupić nieruchomość z hipoteką!!! za wczesniejszą splate rzeczywicie chyba bank cos wziął ale nie bylo tak dużo, w sensie mniej niz te odsetki do konca kredytu. a byla jeszcze jedna kwestia ze to kredyt preferencyjny był i chyba rodzice musieli podpisac oswiadczenie ze kupuja ziemie na cele rolnicze zeby aggencja nie chciala zwrotu dofinansowania do odsetek. hmm zarobiłem bo zwiekszyłem kapitał jakbym chciał sprzedać te ziemie co kupiliśmy w 2009 i 2010 to jak pisałem zarobiłbym po okolo 50 tys na ha. hmm co do hipoteki to nie mamy całej zajetej bo jest obciążenie teraz po okolo 10 tys na ha a przecież ziemia warta jest o wiele wiecej. sam napisałes ze w 95 ziemia kosztowała 2 tys/ha a teraz 20 razy wiecej wiec pomyśl ile zarobili co wtedy kupowali!!!! W latach 90 też było wielu takich filozofów co mowili ze sie nie opłaci i wrecz smieli sie z tych co kupowali ( miałem 8 lat jak rodzice w 94 kupowali ziemie po 10 mln zł/ha czylli na dzisiejsze po 1000zł/ha), sąsiad wrecz namawial ich zeby nie kupowali bo to nie ma sensu, zamiast wykazywać chęć rozwoju ci ludzie stali w miejscu teraz jest 21 lat pozniej a oni nada maja te same ciagniki co "dostali" za komuny na przydzial, jak sie rozwali to kupią jakiś ciagnik co na zachodzie jezdził ze 30 lat zeby tylko do renty doczekac, niektorzy już sprzedali swoją ziemie i siedza pod sklepem a ich dzieci pracuja na umowach smiecowych za 1500zl/miesiac. Każdy kto chce wiązać przyszłość swoja i swojej rodziny z rolnictwwem musi sie rozwijać (w kazdy przedsiebiorca w kazdej dziedzinie musi sie rozwijać inaczej juz po nim) innej drogi juz nie ma sam zauważyles ze wczesniej zysk z ha byl wiekszy wiec nalezy zwiekaszac skale produkcji, kiedys gospodarstwa po 10 ha sobie radziły teraz te po 20ha mają ciezko, nie wiadomo co bedzie za pare lat. Ale oczywiscie należy rozwijac sie z głowa nie wszystko na kredyt bo komornik wszystko przejmie jak sie za bardzo poszaleje. Teraz nie bedzie takiego juz wzrostu cen ale nadal bedą ceny rosły bo gospodarsotwa sa coraz większe i silniejsze, panuje głód ziemi, kupujących jest 10 razy wiecej niż sprzedających itd piszesz o cenach w unii z tego co wiem sa zrożnicowane i najdroższa jest ziemia w danii gdzie warunki są srednie do gospodarowania a we francji gdzie jest gardziej przyjajacy klimat jest chyba kilka razy tansza taka mala unijna anomalia
-
dokladnie nie wiem tata łatwił formalnosci ale z tego wiem to bank tego goscia musiał wytawic jakies zaswiadczenia do notariusza i wszystko w akcie jest zapisane i nasz bank robił kilka przelewów na konto tego goscia i do banku na splate kredytów (bo chyba był jeszcze jeden kredyt na tej ziemi i jeden wpis ze spłaconego juz kredytu) a ten gosciu podpisywał chyba tez jakies oswiadczenie ze ma chyba w jakims krótkim czasie załatwi formalnosci z ksiegami wieczystymi zeby masz bank mógł sie wpisac na hipoteke bo bralismy tez na to kredyt komercyjny.... była opcja jeszcze ze poprostu przejmujemy dalsza spłate kredytu preferencyjnego i podpisujemy umowe z bankiem ale musielismy z dopłatami przejsc do tego drugieo banku a nasz sie na to nie zgodził bo tez mamy innne kredyty preferencyjne.... podobno jezeli jest tylko inny oddzial teo samego banku to mozna przenosic kredyt miedzy placówkamia a my mamy konto w BPS a on miał SGB (w tym drugim spółdzielczym)
-
zależy co chcesz uprawiać na tej ziemi... jak masz produkcje zwierzęcą to na słabych ziemiach jest troche lepiej niż bez zwierząt (uprawia sie rosliny troche mniej wymagajace). porównując ziemie trzeba patrzeć na ha przeliczeniowe a nie fizyczne to jest zdecydowanie bardziej miarodajne, zależy od reionu ale u mnie IIIa ma przelicznik 1,5 a V 0,3 a VI chyba 0,15 czyli jeden ha IIIa pokrywa 5ha V i 10 ha VI. Zysk z ha pewnie będzie proporcjolany do ha przeliczeniowego ale dopłaty są do fizycznych.... wiec ludzie roznie kalkuluja ale jak przychodzą suche lata to widać te rożnice
-
Ziemia rolna sie nie musi zwracać, w 2009 kupowalismy po 22 tys/ha w 2010 po 25tys/ha w 2012 po 40 tys/ha łaki a w 2015 po prawie 48tys/ha i ziemia gorsza niz te wczesniejsze i kawalki niepasowne.Wiec mozna powiedziec ze na tej zemii z 2009 zarobiliśmy juz okolo 50 tys/ha, bo obecna cena takiej ziemi (prawie 6,40ha w jednym kawałku, około 87m szeroki i okolo 750dlugi, III i IV klasa) to w mojej okolicy okolo 55 tys/ha wiec podrożala o okolo 33tys/ha plus siedem żniw czyli ponad 20 tys zostało, razem daje to ponad 50tys z ha. Obecnie zależy od roku zysk z ha to 2,5 do ponad 4 tys. wiec kupując ziemie po 55 tys za ha potrzeba okolo 17 lat zeby sie tak bezposrednio zwrocilo, a jeszcze jak bierzesz kredyt na okolo 5,5 % to prawie caly zysk z ha idzie na odsetki i kapitału prawie wogole nie spłacisz, ziemia to lokata kapitału, mozna kupić i wydzierżawic i co roku wpadnie 1,5 tys/ha a dodatkowo kapitał sie co roku zwieksza o około 10%. Jest jeszcze jeden sposób gościu od którego kupowaliśmy ostatnio kupil ta ziemie w 2012 po lekko ponad 31 tys za ha, wziął kredyt preferencyjny na niski procent a pierwsza rate do spłaty odlożył o dwa lata.... wiec w 2015 roku miał jeszcze 330 tys kredytu na 11,5 ha (spłacił około 30 tys, w akcie notarialnym zawyżyli kwote o wkład własny zenby dostał wiecej kredytu, informacja od poprzedniego wlasciciela) a nam sprzedal za 550 tys wiec jest 190 tys do przodu i dodatkowwo 3 razy zbierał.
-
u nas tak samo trafiliśmy z opryskiem na jednoliścienne.... gdy można było pryskać byly inne roboty.. jedno pole opryskailsmy, nastepnego dnia byl wiatr i zeszło sie jeszcze ze dwa dni do reszty rzepakow a pozniej za dwa dni przyszly przymrozki i na tym pierwszym polu efekt super a na pozostałych słabo wyglada jakby ze 2 tygodnie pozniej pryskal.... a w rzeczyswistosci 2-3 dni
-
hehe Panowie teraz nawozy PK siane pod rzepak niewiele znaczą. Rzepak w głownej mierze czerpie z zasobów glebowych, wiec jak bedzie mala zasobnosc to mozemy nawalic po tonie czystego skladnika i efekt bedzie słaby(o ile wogóle powschodziłby przy takim zasoleniu), tu widac gleba w miare zasobna i sobie radzi jednorazowy brak nawozenia startowego byc moze będzie można zaobserwować na wiosnę ale myślę ze rożnica bedzie nie widoczna dla oka.
-
hmm słabo działa bo zimno jest i juz niestety chyba nie podziała... Navigator zareira substancję chlopyralid czyli tą samą co Lontrel i Galera a po zastoswaniu tych środków efekt byl widoczny juz na drugi dzień. Strasznie dlugo czekałeś z tym opryskim, my pryskamy od chwastów dwuliściennych 3-4 tygodnie po siewie. krychu jak chce się uzyskiwać wysokie plony to trzeba dobrze nawozic, najlepiej jest dawac sol potasowa i fosforan lub superfosfat bo jest najtaniej i mozna odpowiednio dopasować dawki. Wszystko zależy od zasobności gleby i rzeczywiście 120kg fosforu to sporo, my dajemy 50-90 kg fosforu zależy od zasobnosci i 180-200 kg potasu (mamy wszedzie noiska albo srednia zasobnosc) w dwóch dawkach 120 jesien i 60-80 wiosna
-
Hmm z Twojego profilu wynika ze masz 18 lat wiec chyba za duzo tego doświadczenia nie masz.. ale wg mnie ono nie jest potrzebne cała wiedzę odnośnie uprawy rzepaku można przyswoić w parę godzin jak sie korzysta z neta. Prawdopodobnie chodzisz do jakiegos technikum rolniczego, jak dla mnie nie oni tamm nic nie uczą zawodu korzystaja z opracowań z lat 70,80 ( mojemu koledze na rolnictwie na SGGW prezentowali MF-255, a podreczniki do uprawy mial z 83 roku w których na zdjeciu byl Ursus C-360 z plugiem dwu skibowym i pisali ze nalezy wykonywac kultywatorowanie itd, a jeszcze z jakiegos przedmiotu o chorobach roslin tez mieli stare opracowania gdzie nie bylo polowy substancji aktywny obecnie dostepnych na rynku) najciekawsza rzeczą są praktyki jak trafisz do jakiegos duzego gospodarstwa to możesz sporo zobaczyca lub jakies wycieczki do gospodarstw, no i najważniejsze daje to kwalifikacje rolnicze. Znam ludzi którzy uprawiaja rzepak po 30 lat i że tak powien nic praktycznie o nim nie wiedza, sieją jak to oni mowią po 10kg/ha nasion ze swojego itd.
-
-
